![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
Menu °[Księga gości]°Wyślij wiadomość °Mój photoblog °Mój deviantART °Mój Last.FM °Mój FilmWeb °Mój YouTube My Memories 20082007 2006 2005 2004 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2003 The Thoughtful °A-sk°Eddie °Ewelina °Grzybiarze °Kot-f-japonkach °Maartusia °Maleńkie żółte kwiatki °Pejzaż sentymentalny °Pierdolnik °Pieszczocha °Pieonk °Taki sobie blog °Tam daleko w Hiszpanii °Zimny kamień Last.fm Credits Stworzył Artur pobrano z Szablony InventivePowered by blog Picture from Pictures for you °All Rights Reserved |
|
Lustful memories... [2004/10/02] [13:09]Mam ostatnio dość interesujące sny. W kolejności chronologicznej to by było tak: 1) zachorowałam na raka, wyłysiałam od leków i nie można było znaleźć dawcy szpiku dla mnie. Jak to się skończyło? Tego nie wiem =] 2) uśmierciłam teściową mojej ciotki (!), a dlaczego akurat ją? Jakoś jeszcze mi nie podpadła =] 3) potrącił mnie samochód i leżałam w stanie krytycznym w szpitalu. Parę razy lekarze tracili mnie, ale byłam silna i nie umarłam. 4) złamałam sobie rękę będąc na wycieczce klasowej na poligonie wojskowym. Takie są moje najnowsze projekcje nocne. Dużo razy też mi się śniło, że traciłam zęby, które kruszyły mi się jak francuskie ciasteczka =] Ale wg mnie najlepszy był mój sen o tym jak byłam zawodowym mordercą pracującym na zlecenie rządu i miałam zlikwidować pewnego ważniaka podczas jakiegoś pokazu, tudzież konkursu piękności =] Hehe... w tej dyscyplinie to chyba nikt mnie nie pokona =] [2004/10/05] [11:01] Ludzi, którzy znęcają się nad zwierzętami powinno się potraktować tak samo jak oni je traktowali. W niedzielę wychodząc do sklepu zobaczyłam małego pekińczyka leżącego pod klatką obok. Wyglądał dziwnie. Był bardzo spokojny, w ogóle się nie ruszał i miał strasznie duże oczy. Szłam akurat w jego kierunku i zobaczyłam coś strasznego - temu psu wypływały oczy. Jedno jego oko - prawe - wystawało na jakieś 2 cm, a lewe było w sumie tylko trochę wybite, a oba były podeszłe krwią. Łzy mi stanęły w oczach, ale nie wiedziałam co zrobić i poszłam dalej, do sklepu, po drodze myśląc co można by było zrobić. Kiedy już wróciłam wokół psa było zbiegowisko ludzi. Ktoś wezwał weterynarza. Przechodząc obok tej grupy ludzi usłyszałam słowa weterynarza: "(...) jednego oka już w ogóle nie da się uratować, ale postaramy się zrobić wszystko, by ocalić drugie...". Dodam jeszcze, że nie był to pies bezpański, miał swojego właściciela, który mieszka na moim osiedlu - to też dało mi się usłyszeć w tłumie ludzi. Jakbym spotkała na swojej drodze osobę, która wykazała się takim sadyzmem wobec tego biednego psa to bym ją po prostu zajebała, nie patrząc czy to jest osoba starsza, facet, kobieta czy dziecko. Po prostu bym zajebała, aby poczuło ból tego psa, który nikomu nic nie zrobił... [2004/10/07] [16:19] Teraz napisze coś, co pewnego dnia chciałabym bardzo usłyszeć. "Ostatnie zajęcia przed Bożymi Narodzeniem. Facet wchodzi do sali i na wstępie: - Proszę wyjąć kartki i długopisy (Gość nigdy nie robił niezapowiedzianych kartkówek.) Na sali jęk i marudzenie, że "Psorze, to ostatnie zajęcia itp..." -CISZA!!! (Zawsze był spokojny i miły - wszyscy w coraz większym szoku.) - Proszę schować zeszyty i książki. Jęk... (Zawsze mogły być na ławce!!!) - Grupa pierwsza, grupa druga. JĘĘĘK. (Nigdy nie robił podziału na grupy.) Wszyscy mogiła, załamani, dziękujemy w duchu gościowi za "prezencik" na święta... Gość zaczyna dyktować pytania: - Grupa pierwsza rysuje Mikołaja, grupa druga choinkę." CD-Action 10/2004 Gdzie są tacy profesorowie??? =] [2004/10/08] [23:00] Jak poznać czy to była miłość czy tylko zauroczenie? Ja już wiem. Dzisiaj widziałam blondyna i.... nic =] Obchodził mnie tyle co zeszłoroczny śnieg, którego po prawdzie nie było =] Realnie spojrzałam na niego i sama się sobie dziwiłam... A może to wszystko było przez ten kolczyk? Teraz to ja już sama nie wiem... [2004/10/11] [16:47] Za darmo Pewnego wieczoru nasz mały syn wszedł do kuchni, gdzie jego mama właśnie przygotowywała kolację, i wręczył jej zapisaną przez siebie kartkę papieru. Kiedy mama wytarła w fartuch mokre ręce i wzięła kartkę, przeczytała następujące słowa: Koszenie trawy $5.00 Sprzątanie mojego pokoju w tym tygodniu $1.00 Pójście do sklepu za ciebie $0.50 Pilnowanie braciszka, kiedy jesteś na zakupach $0.25 Wynoszenie śmieci $1.00 Dobre stopnie na półrocze $5.00 Zmiatanie i grabienie podwórka $2.00 Razem: $14.75 No cóż, matka popatrzyła na stojącego wyczekująco chłopca i mógłbym przysiąc, że przez głowę przemknęły jej liczne wspomnienia. Następnie wzięła pióro, odwróciła kartkę i napisała na drugiej stronie coś takiego: Dziewięć miesięcy, podczas których nosiłam cię pod sercem, a ty rosłeś we mnie - za darmo. Wszystkie noce, gdy czuwałam przy tobie, pielęgnowałam i modliłam się za ciebie - za darmo. Wszystkie godziny próby i łzy wylane z twojego powodu przez wszystkie lata twojego życia - za darmo. Kiedy dodasz to wszystko, przekonasz się, że całą moją miłość masz za darmo. Wszystkie noce wypełnione lękiem i zmartwienia, których się spodziewałam - za darmo. Zabawki, jedzenie, ubrania i nawet podcieranie nosa - za darmo, mój synku. A kiedy dodasz to wszystko, przekonasz się, że prawdziwa miłość nie kosztuje nic. Drodzy przyjaciele, kiedy nasz syn przeczytał napisane przez matkę słowa, w jego oczach pojawiły się wielkie łzy. Popatrzył na nią i powiedział: "Mamusiu, bardzo cię kocham". Potem wziął pióro i wielkimi drukowanymi literami dopisał: "ZAPŁACONO". M. Adams Miłość matki jest niestrudzona, stała, bezinteresowna. Po prostu w moim odczuciu najpiękniejsza... [2004/10/14] [17:54] A ja lubię jeść kanapkę z masełkiem i miodem. I nikt mi nie będzie nic mówił na ten temat. A w szczególności panna, która ubiera się w stare ubrania swojej matki, bo twierdzi, że "to jest teraz trendy, taka moda właśnie jest". Są ludzie i taborety, tudzież bieżnikowane gumowe kurczaki. Ona się w tych kategoriach nie mieści... [2004/10/16] [17:28] Być może wkrótce pójdę oddać krew - nareszcie =]. Czekam tylko, aż koleżanka wyrobi sobie dowód osobisty i idziemy do szpitala. Jednakże ja wcześniej będę musiała pójść zmierzyć sobie ciśnienie. Kiedyś, w gimnazjum, miałam bardzo wysokie ciśnienie, bodajże 140. Mam nadzieję, że od tamtego czasu znacznie mi się obniżyło. Bo czy prawdą jest, że mając nadciśnienie nie można oddawać krwi?? Jak tak i jak się okaże, że ja mam nadciśnienie, to... chyba się załamię... =/ [2004/10/18] [15:28] Coś specjalnie dla tych, którzy czytali, bądź są w trakcie czytania książek Dana Browna: "Kod Leonarda Da Vinci" i "Anioły i demony" :) Są to dwa testy, które sprawdzą czy zrozumieliście coś z tych książek i potraficie postępować, a raczej rozumować jak Robert Langdon :) Pierwszy test, łatwiejszy oraz test drugi, nieco trudniejszy, wymagający dłuższego myślenia :). Powiem szczerze, że udało mi się przejść przez oba testy, chociaż nad tym drugim to trochę mi się siedziało i dumania miałam od cholery :) Powodzenia życzę :) [2004/10/21] [18:19] Podobało mi się dzisiaj =] Na WOSie nic nie było, a na biologii nie było kartkówki i oczywiście nie zapytała mnie skoro nie pisaliśmy =] Potem byłam w sumie zwolniona do końca dnia z lekcji, ale poszłam sobie na aulę i robiłam nic =] Nawet nie macie pojęcia jak się zmęczyłam =] Udziału w olimpiadzie historycznej jednak nie biorę. Za mało czasu. Na poniedziałek miałabym oddać pracę na najwięcej 8 kartek kancelaryjnego. Zresztą ja nie chciałam brać w tym udziału, wystarczy mi to, że zgłosiłam się na konkurs - również z historii - i nawet się na niego nie zaczęłam uczyć. A pierwszy test prawdopodobnie w środę. Wiem, boska jestem w tym co robię =] Przyszły tydzień pięknie się mi zapowiada: mam 6 sprawdzianów. Chyba ich wszystkich tam coś boli... Ciekawe jak ja się na to wszystko nauczę i kiedy? Eh... szkoda słów.... A wiecie co jest jutro??? Impreza!!! W Planecie!!! :D Yeah!!! Będzie się działo, oj będzie :D Autobus powrotny mam o 5:35 rano z Rozwadowa :P Mam nadzieję, że tym razem będzie mi nieco cieplej i że nie usnę w eMKSiu =] A jeszcze wcześniej jutrzejszego dnia mam dwie lekcje i później idę na sympozjum na aulę =] Dokładnie jest to II Sympozjum Popularno-Naukowe. Tytuł: "Żołnierze wyklęci". Najlepsze jest to, że prof. M. (historia) powiedziała nam: "Te osoby, które zdają maturę jak chcą, to mogą iść...". Prof. B.: "Jak chcecie iść..." a Maria: "Osoby zdające maturę z historii muszą iść..." Taaa, nie ma to jak zgodność słowa wśród grona pedagogicznego =] [2004/10/24] [18:29] No dobra... =] Notkę tą piszę na życzenie Maliny i Pelcoffej, bo po pierwsze się uparły, po drugie to była ich 18., a po trzecie chcą mieć jeszcze jedną pamiątkę z 18 oprócz zdjęć, które ja jako pierwsza dostanę do łapek - co nie, Malina?? :D Więc tak... Od czego by tu zacząć? :) Może od tego, że Magda cały czas "srała ogniem" w drodze, najpierw pod kościołem, później, w drodze do Maliny =] No tak... w końcu starą krową już jest :P Ale najlepsze to były akcje pod krzyżem, gdzie czekałyśmy na koleżanki Pelcoffej: Paulinę i Dagmarę. Magda cały czas się darła: "Putia! Putia!" więc trzeba było się od niej delikatnie i powoli oddalać, bo ludzie jakoś dziwnie na nas patrzyli =] W końcu poszliśmy w kierunku klatki Maliny, ale ona wraz z Gośką wyszły nam na przeciw :) Wzięły więc Jolę i poszły po nasze zapasy, które trzeba było wziąć do Planety =] Wróciły z: szampanem, 2 Bolsami, 3 kg bananów, 2 kg winogrona białego i paczką paluszków :) Pod blokiem Malwiny wypiliśmy szampana :) Szkoda, że Marychy nie było w domu, bo miałaby zajebisty widok na naszą grupę :P Tak więc ruszyliśmy w drogę do Planety chcąc po drodze kupić jeszcze przepitkę do jednego Bolsa, którego planowano obalić po drodze :) Przepitkę zakupiono w "Blaszaku" i niedaleko Planety, w ciemnej uliczce wzniesiono toast :D Dopiszę jeszcze do tego faktu, że wszystko było pite z plastikowych kubeczków jak na rasowych żuli przystało =] 7 minut przed 20 byliśmy przed Planetą i... nikogo nie było =] Super... Dopiero po 20 zaczęło się schodzić towarzystwo... I wiecie kto też przyszedł??? Cicha!!!! Serio, serio to piszę! :) Chyba wszyscy przeżyli szok w tym momencie :D Aha, powinnam jeszcze wcześniej nadmienić, że po wypiciu jednego Bolsa postanowiliśmy, że Paulina będzie naszym VIPem :) Schowaliśmy jej pod kurtkę drugą wódkę i liczyliśmy, że uda nam się go wnieść :) Udało się :) Oczywiste jest, że nie płaciliśmy za wstęp =] I loże dostaliśmy te, które zarezerwowaliśmy :) Zaraz po tym jak już się rozgościliśmy poszły w ruch zamówienia :D Dziewczyny latały z piwem, martini, Smirnoffami :) Fajnie było :P Bardzo szybko skończyło nam się jedzenie, a konkretniej winogrona, bo na nie wszyscy się rzucili. Banany przetrwały nieco dłużej :) Zjadłam ostatniego :P Hmm... co tam fajnego się jeszcze działo?? Aaaa.... już wiem.... :) Francuz przyszedł :D Hehehe... Magda ty mi się czasem nie burz, miało być o wszystkim :P A jak w ogóle miał on na imię? :D No... Francuz nie przyszedł sam, przyszedł z jakąś dziewczyną, nie wiem kim ona dla niego była :) Ale ogólnie było bardzo wesoło :P Ja imprezę zakończyłam ok. 2 rano. Zadzwoniłam po moją mamę, która była chyba przygotowana na to, że dostanie ode mnie telefon, bo bardzo szybko odebrała, co nie jest u niej oczywiste :D Zabrała się ze mną Gośka, która wyglądała jak wrak człowieka :) Moja mama stwierdziła później, że będzie miała kaca giganta jak rano wstanie :P Z tego co wiem to ogólnie impreza nasza skończyła się ok. 3 rano kiedy większość towarzystwa zaczęła się wykruszać :) *** A ja tam byłam, Smirnoffy piłam, a co zobaczyłam w tej notce Wam przedstawiłam :) *** [2004/10/27] [16:41] Miałam dzisiaj w zamiarach napisanie jakiejś zajebistej notki, ale odechciało mi się :P Leń mnie dopadł i nie chce puścić =] Może to dlatego, że jak pomyślę o tym, co mnie jutro czeka w szkole, to odechciewa mi się wszystkiego? Powiedzcie mi jak może być inaczej jeśli już na dzień dobry ma się dwa sprawdziany: z WOSu i z biologii, a na dokładkę by dobić już totalnie to kartkówka z niemieckiego z tabelki czasowników nieregularnych... Załamać się idzie... W piątek jak już będzie po wszystkim pójdę się gdzieś upić, by już nie myśleć o szkole =] A wiecie, że dzisiaj dostałam z polskiego z odpowiedzi 3, ponieważ nie powiedziałam, że Tłuja ("Sklepy Cynamonowe") masturbowała się za pomocą drzewa? =] Taaa... super lektura... Trzeba być na potężnym haju by takową napisać... Taki autor ma jakąś chorobę psychiczną czy też coś mu innego dolega, napisze jakieś opowiadanie, które zostaje później uznane za wielkopomne dzieło literackie, a następnie młodzież musi takie coś czytać i co gorsza zrozumieć po co on to napisał. To takie wkładanie łopatą do głowy, że "Słowacki wielkim poetą był... Eh... Szkoda pisać... Za jakiś czas to w podstawówce dzieci będą przerabiać książki z króliczkiem na okładce =] [2004/10/29] [23:34] To możliwość spełniania marzeń sprawia, że życie jest takie fascynujące.... Paulo Coelho Chciałabym mieć w życiu możliwość spełnienia choć garstki moich marzeń... Garstki tak małej jak piąstka nowonarodzonego dziecka... Może wtedy uśmiechnęłoby się do mnie szczęście... |
|
||||||||||||||
![]() |