Menu

 °[Księga gości]
 °Wyślij wiadomość
 °Mój photoblog
 °Mój deviantART
 °Mój Last.FM
 °Mój FilmWeb
 °Mój YouTube

My Memories

2008
2007
2006
2005
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003

The Thoughtful

 °A-sk
 °Eddie
 °Ewelina
 °Grzybiarze
 °Kot-f-japonkach
 °Maartusia
 °Maleńkie żółte kwiatki
 °Pejzaż sentymentalny
 °Pierdolnik
 °Pieszczocha
 °Pieonk
 °Taki sobie blog
 °Tam daleko w Hiszpanii
 °Zimny kamień

Last.fm






Credits

Stworzył Artur pobrano z Szablony Inventive
Powered by blog
Picture from Pictures for you
 °All Rights Reserved

Lustful memories...

[2004/03/01] [19:41]
Przeżyłam dzisiejszy dzień, a to tylko dlatego, że nie było strasznych lekcji :) Była co prawda matematyka, ale sprawdzianu nie było - Kobza przełożyła go na przyszły poniedziałek, nie ma co milutki prezent na Dzień Kobiet od pani profesor :]
Jutro - masakra z piłą motorową na języku polskim. Mówię tak, gdyż dzisiaj się wydarła na klasę "a" za to, że nie dali jej dzisiaj ramowych planów prezentacji...
Ciekawie będzie jutro, ciekawie...
Idę pisać wypracowanie na temat: "Czy klasyka może być trendy?" :) Boże...
Gorzej być nie może...
A wakacje dopiero za 117 dni (wyniki mogą być niedokładne, gdyż liczyłam w pamięci, a z matmą to ja się osobiście nie lubię, więc proszę o wybaczenie w razie pomyłki w tych jakże ważnych dla każdego ucznia kalkulacjach :P)
[2004/03/02] [16:00]
Powinnam zawiesić sobie dzisiaj na szyi kartkę: "Wkurwienie grozi śmiercią". Ja już tą szkołę delikatnie mówiąc pierdolę. Nie będę się na ten temat rozpisywać. Jednak nie... Wspomnę o jednej istotnej rzeczy: 24 - 26 mamy rekolekcje. W końcu jakiś długi weekend. A jutro muszę zostać w szkole po lekcjach 2h, bo Maria wymyśliła sobie, że o 15:30 będzie spotkanie kółka teatralnego. Niech ją coś trafi. Będę musiała siedzieć w szkole, bo nie mam żadnego korzystnego emksia do domu. No i oczywiście trzeba będzie nauczyć się na czwartek. Nie wiem kurwa kiedy.
Sorry za wulgaryzmy (jeśli kogoś z czytających rażą), ale nie będę się wyżywać na np. moich psach.
[2004/03/03] [19:15]
Mam jush DSLa. Przed paroma momentami mój brat z sąsiadem - admini naszej sieci ;) - wzięli się za to. W końcu. Zbierali się z tym zamiarem jakiś miesiąc. No, ale grunt, że już nie będzie ten net tak mulił :)
11 i 12 kwietnia - matury próbne. Nie tylko dla tegorocznych maturzystów, ale także i dla nas :/ Dzisiaj się o tym dowiedzieliśmy. Spoko luzik, będzie popisane. Piszemy język polski i język obcy. Będzie zianie po tym, jak te prace zostaną sprawdzone :) Zobaczą jak nas do matury przygotowują. Aha, w sumie dla nas nie będzie się to nazywać "matura próbna" tylko "test kompetencji" :] Wielka mi to różnica.
No i się urzeczywistniło. Będę recytowała coś na pożegnanie abiturientów. Boshe... Jak ja nie chciałam recytować. To wszystko przez Magdę, bo jak robiono "czarną listę" to ta zaczęła się drzeć, że mnie tesh trzeba tam zapisać. Kur.... znowu próby, zostawanie i tego typu sprawy.
Idę się poukać z historii, bo coś czuję, że może mnie czasem zapytać :)
[2004/03/04] [21:16]
Skończyłam właśnie oglądać kasetę ze 100dnióffki mojego brata. Ale ziałam :) Najpierw przy polonezie, bo ci ludzie nie wiedzieli - nie wszyscy, ale większość :P - kiedy mają dygnąć :) Jak sobie wyobrażacie, wychodziło im to przekomicznie. Później były zdjęcia z zabawy na auli. Nie przypuszczałam, że będą bawić się przy utworach m.in. z gatunku disco-polo :D Ale szło im to dobrze :)
Film trwa niecałe 3 godziny - jak dobra produkcja hollywoodzka :D
No i widziałam na tym filmie - i to nie raz :D - kolegę z klasy Piotrka, który mi się baaaardzo podoba :) Śliczniutki Krystian jest :)
[2004/03/05] [15:09]
Ewangelia zapisana na wysokości tablicy według św. Apolinarego.
Owego dnia, a było to w piątek na szóstej lekcji nauki naszej rzekł nauczyciel uczniom swoim:
- Zamknijcie książki wasze i zeszyty wasze, albowiem dana wam jest klasówka.
I wielka cisza zapanowała w klasie i zapachniało sianem.
Wtem wstał jeden z uczniów jego, któremu na imię było Alfons i rzekł:
- Panie, czy jesteś godzien robić nam klasówkę na szóstej lekcji nauki naszej? Błogosławieni, którzy z lekcji zwiewają, albowiem oni świeżego powietrza zażywają, i tak jak podporą drzewa są konary, tak podporą szkoły są wagary.
Słysząc te słuszne i czcigodne słowa rzekł nauczyciel uczniom swoim:
- Otwórzcie książki i zeszyty wasze, albowiem klasówki nie będzie.
I wielka radość zapanowała w klasie; wszyscy krzyczeli:
- Niech żyje aż do śmierci! Niech mu światło elektryczne świeci na wieki wieków.
Amen
[2004/03/06] [11:04]
Dawno nie było u mnie zmian :D Tak więc new szablon teraz mamy - Kinematografia. Wiadomo jaki zespół wydał płytę o tym właśnie tytule :)
Muszę wziąć się zaraz za sprzątanie, bo Piotrek coś wczoraj mówił, że kolegów zaprosi. No taaa... On sobie jeździ do eSTeWu nie wiadomo po co i na co, a ja mam sprzątać. Żeby się czasem kiedyś nie zdziwił.
Przydałoby mi się zacząć pisać ten referat z historii, a ja oczywiście nie wiem, jak mam go zacząć. Nic, polookam po necie i zacznę tak, jak zaczynają się tamte :)
II tom "Lalki" leży nieczytany już jakiś tydzień. Przeczytałam co prawda pierwszy rozdział, ale jakoś tak mi się już nie chciało i przerwę sobie urządziłam małą :P Może jeszcze dzisiaj coś poczytam.
Dostałam wczoraj jeden z wierszy, które będę mówić na dwóch różnych okazjach. Jedna to pożegnanie maturzystów, a druga to wieczorek poetycki poświęcony Agnieszce Osieckiej. Dostałam wiersz na to drugie. Nosi tytuł "Z jednego ziarna" i jest jakiś taki dziki, ale całe szczęście nawet nie jest trudny.
Koniec dzisiejszego odcinka :D
[2004/03/07] [22:28]
Ładnie się opuściłam z pisaniem notek. No ale cóż tak bywa.
Nie odpisał na sms'a tylko dlatego, że kasy nie miał na koncie! A ja myślałam, że totalna olewka mojej osoby z jego strony. Jak rozmawiał z Piotrkiem na gg kazał mu mnie pozdrowić i podziękować za to, że wysyłam mu smsy :)
Humor mi się poprawił :D

[2004/03/09] [15:53]
Daliśmy radę! Jak zawsze z lojalnym składem! :)
Nie no, muszę przyznać, że dzień spoko loozik.
Na polskim nawet lajtowo było. Nie darła się, a na drugiej lekcji nie było jej jakieś 15-20 minut, a jak już dotarła do klasy to zaczęła nam bredzić o jakimś tam konkursie, w którym - skoro zaczęła o nim mówić - MUSIMY wziąć udział. Będziemy ponownie wystawiać - tyle, że tym razem w SDK - naszą sztukę pt.: "Śpieszmy się kochać ludzi..." Geeez... znowu w spódnicę muszę się ubrać :/ Nio, ale przynajmniej 6 wpadnie do ocenek :P
Sprawdzian z matmy nie poszedł najgorzej. Nic się wczoraj nie ukałam, ale dzięki Malwinie - thx :**** - napisałyśmy :) Popracowałyśmy razem i git. Krótko rzecz ujmując: dałyśmy radę :)))

[2004/03/10] [16:28]
Tekst ku przestrodze zapodany z racji dzisiejszej jazdy emksiem do domu :):
Mam na imię Bogdan. Mam 42 lata. Zacząłem to robić, kiedy miałem może 18 lat. W szkole zawsze byłem zamknięty w sobie. Przyjaciół praktycznie żadnych. Nie podchodziłem do kobiet, bałem się ich. Już nie pamiętam nawet, jak to się zaczęło. To miał być tylko jeden raz. Nie wiedziałem, że tak trudno z tym skończyć. Upatruję sobie kogoś. Podchodzę. I wyciągam. Wiem, że to, co robię jest chore. Wstydzę się. Niektórzy mówią, że to zboczenie. Zdaje sobie sprawę, że potrzebuję pomocy. Ale to jest silniejsze ode mnie. To mnie po prostu podnieca. W tej jednej chwili czuję się w pełni władzy, jakby wszystko zależało wyłącznie ode mnie. Nie jestem z tych, co robią to tylko kobietom czy małym dziewczynkom. To może wydawać się dziwne, ale lubię działać w autobusach i tramwajach. Patrzę na ludzi, którzy uciekają w kierunku drzwi. Czuje wtedy, jak adrenalina uderza mi do głowy. Może gdybym na tym poprzestał, nie byłoby tak źle. Ale na tym nigdy się nie kończy. Napawam się widokiem... tego, no wiecie... Oglądam, macam. Wstydzę się, ale jak już zacznę, to nie mogę się powstrzymać. Wtedy sięgam zenitu, jestem w ekstazie. Niestety, nie na każdej trasie bywa tak dobrze. Najciekawiej jest w okolicach Starówki. Jak się trafi turysta, to mogę sobie pozwolić na wszystko. Idę na całość. Wiem, że później będę tego żałował, ale teraz działam pod wpływem impulsu. Jak w transie. Muszę jednak być ostrożny. Często zmieniam wygląd. Gdyby ktoś mnie rozpoznał, wszystko stracone. Raz mam wąsy, raz okulary. Zawsze jestem czujny. Mam na imię Bogdan. Mam 42 lata. Jestem kanarem.
[2004/03/11] [10:23]
Dzisiaj test kompetencji z polskiego. Może życie okaże się na tyle piękne i okaże się, że to będzie ten test co mamy :)
Ale to by było jednak za piękne jakby się okazało, że takie szczęście mieliśmy i dostaliśmy te testy do łapek...
No nic, pożyjemy - zobaczymy.
Ale jak to będzie ten test to się chyba poryczę ze śmiechu na sali.
Koniec z przypuszczeniami.
Za jakieś 3-4 godziny się okaże.
Pozdro 4 All :)
[2004/03/11] [21:33]
Dzisiejsze testy poszły lux :) Był ten sam test, który my mieliśmy. Jutro, na angielskim, tak pięknie już nie będzie. Ale damy radę! Jak zawsze :)
***
Motylki w brzuchu kiedy z nim rozmawiam :) Dziwne uczucie, ale bardzo przyjemne :)
***
Znowu pokłóciłam się z Tomkiem. W sumie to on zaczął całą tą gadaninę. Nie mam czasu z nim rozmawiać. Nie mam na to ochoty. Co on sobie ubzdurał? Czasami tak bywa, że na gadaczu mam sznureczek osób, ale staram się jak najszybciej odpisywać. A on zaraz z jakimiś wątami do mnie. Wkurwił mnie tym totalnie. Widać nasze poprzednie wymiany zdań to były niczym w porównaniu do tej. To już chyba koniec tej znajomości... :( Trudno, tak się dzieje w życiu.
[2004/03/12] [22:30]
No i po wszystkim. Po testach kompetencji, po maturach próbnych... Mam już dość wszystkiego. Najlepiej by było gdyby to wszystko się już skończyło. Ja chcę wakacje! Chcę odpocząć od tej szkoły, od nauczycieli, od niektórych ludzi. Jednak te marzenia spełnią się dopiero za te 4 miesiące. Może dam radę...

[2004/03/13] [00:19]
Zajebiście. Faktycznie, dawno już nie miałam doła i akurat dzisiaj wypadało mi go złapać. Za dobrze mi się żyło. A jednak czara goryczy się przepełniła...
Chciałabym powiedzieć, że jakoś to będzie, ale.... przestałam się łudzić...
[2004/03/13] [12:59]
"Because I love you, and I’ll do everything
I give you my heart, my everything
Because I love you, I’ll be right by your side
To be a light, to be your guide
Because I love you, my heart’s an open door
Oh won’t you please come on in
Because I love you, I’ll be right by your side
To be a light, to be your guide"

[2004/03/13] [22:31]
Powoli go poznaję. Jego wnętrze. To jaki jest na prawdę. Co robił kiedyś. Jakie ma plany na przyszłość. Interesują mnie nawet banalne sprawy o nim. Część informacji on sam mi udziela, inne pozyskuje w sposób nie budzący większych podejrzeń od brata. Zobaczymy jak dalej się sprawy potoczą...
[2004/03/14] [13:02]
Tak przeczytała pewna dziewczynka w pamiątkowym albumie.
Co to znaczy kochać ?
Pomyślała sobie, że kochać - to tylko dawać.
To znaczy troszczyć się o kogoś, martwić się, czy ukochanego brzuch czasem nie boli, smarować komuś bułki grubo masłem, zasłonić szalikiem klosz od lampy, żeby go światło nie raziło i żeby nie mrugał w chorobie, że na jednej nodze szyć mu rękawiczkę po nocach, żeby mu nie zmarzł mały palec u lewej ręki, bo podobno z niego największy zmarźlak.
Tymczasem kochać - to nie tylko dawać, ale i przyjmować.
Przyjmować skrzywioną minę, kiedy ktoś wstanie lewą nogą z łóżka(...)
Przyjmować - to ufać, wierzyć, że Bóg daje wszystko to, co smuci, i to, co cieszy: słoneczny dzień i ciężkie chmury, nie mówić jednym tchem przy końcu Ojcze nasz: "alenaszbawodezłegoamen"- bo właśnie "amen" nie jest nigdy złe. Amen trzeba mówić zawsze po kropce i oddzielnie. Wiedzieć, że Bóg widzi nawet w ciemną noc czarną mrówkę na czarnym kamieniu. Wiedzieć, że i ból jest czasem pożywny i smakuje.
Kochać - to nie tylko dawać, ale i przyjmować.

ks.Jan Twardowski

[2004/03/16] [16:59]
"Sprowadzenie wszechświata do jednej istoty, rozszerzenie jednostki aż do Boga - oto czym jest miłość.
Rozdzieleni kochankowie oszukują nieobecność tysiącem złud, które jednak na swój sposób są rzeczywiste. Nie wolno im się widzieć, nie mogą do siebie pisywać, a jednak znajdują tysiące tajemniczych sposobów żeby rozmawiać. Przesyłają sobie śpiew ptaków, zapach kwiatów, śmiech dzieci, światło słońca, tchnienie wiatru, promienie gwiazd, cały wszechświat. Dlaczego nie mieliby tak czynić? Wszystkie dzieła boże przeznaczone są na usługi miłości. Miłość jest dość potężna, żeby przekazywanie swych myśli zlecać całej przyrodzie.
O, wiosno jesteś listem, który do niej piszę.
Prawdziwa miłość wpada w rozpacz lub w zachwycenie z powodu byle zgubionej rękawiczki lub znalezionej chustki i potrzebuje wieczności dla swego poświęcenia i nadziei.
Składa się z rzeczy nieskończenie wielkich i nieskończenie małych.(...)
Wielka to rzecz być kochanym! Większa jeszcze kochać! Serce staje się bohaterskie dzięki namiętności. Wszystko, co ma ono w sobie, jest sama czystością, na czymkolwiek się wesprze, jest wyniosłe i wielkie. Myśl niegodna nie wyrośnie w tym sercu, tak samo jak pokrzywa nie wyrośnie na lodzie. Dusza wyniosła i pogodna, niedostępna niskim żądzom i przyziemnym wzruszeniom, górując nad chmurami i cierpieniami tego świata, nad szaleństwami, kłamstwem, nienawiścią, próżnością nędzą, zamieszkuje błękity niebios i czuje tylko głębokie, ukryte wstrząsy losu, jak szczyty górskie czują trzęsienie ziemi.
Gdyby ani jeden człowiek na świecie nie kochał, słońce by zgasło."


Wiktor Hugo

[2004/03/17] [17:12]
Przydałoby się coś w końcu samej napisać... No cóż, w szkole jak to w szkole. Wszyscy bredzą o wszystkim, a nauczyciele żyć nie dają i gnębią :/ Codziennie jakiś sprawdzian jest, więc wieczorki poświęcam kuciu :] Nie podoba mi się ta perspektywa...
Mała uwaga dla tych którzy wybierają się do Angili i będą mieli w zamiarze odwiedzenie tamtejszych barów. A więc tak: w barze angielskim nie mówi się: 'glass of beer' tylko 'pint of lager'. Jeśli powiecie 'glass of beer', to miejscowi pomyślą, że jesteście fuckin' German i z twarzy zrobią wam smashing pumpkins :) Tego i parę innych rzeczy dowiedzieliśmy się na angielskim :P
Inny motyw. Kaśka mówiła nam dzisiaj na polskim, jak jeszcze Marii w sali nie było, jak jej siostra była na zakupach w sklepie. Bajer taki, że przed nią stała dziewczyna z córeczką. Dziecko chciało aby mama kupiła mu chrupki, a ta nie chciała. W końcu dziecko wyskoczyło z takim tekstem: "I tak powiem babci, że całowałaś tatusia w siusiaka"... Geez jaki zgas!!! Dziewczyna wzięła dziecko i bez słowa wyszła ze sklepu. Jakbym przy tym była, to tak zaczęłabym ziać, że masakra. Nio i tutaj wychodzi jakie te dzieci są 'obeznane' :P
[2004/03/18] [16:56]
Spoko tekściorki po czesku :) Zianie niesamowite :D
ogórek konserwowy - styrylizowany uhorek
uwaga pociąg - Pozor vlak
Terminator - Elektronicky mordulec: - "Ne ubiwajte me pane Terminatore!"
na przystankach napis (odjazdy..): - Odchody autobusow
mam pomysł - mam napad
miejsce stałego zamieszkania - trvale bydlisko
stonka ziemniaczana - mandolinka bramborova
plaster na odciski - naplast na kure oko
cytat z czeskiego pornosa - pozor! pozor! budu triskat !
wiewiórka - drevni kocur
chwilowo nieobecny - momentalnie ne przitomni
"Gwiezdne Wojny" z czeskim dubbingiem - "Luk! jo sem twoj tatinek!"
Hot dog - parek v rohliku
plyta CD - cedeczko
teatr narodowy - "narodne divadlo"
"drodzy widzowie" - "wazeni divacy"
zepsuty - poruhany
koparka - ripadlo
"Zaczarowany Flet" - "Zahlastana fifulka"
"Być albo nie być oto jest pytanie" - "Bytka abo ne bytka to je zapytka"
Komentarz meczu hokeja:"... z levicku na pravicku, pristavka i ... sito!!!"
W liscie do Koryntian - Hymn o miłości: - "miłość się nie obraża i gniewem nie unosi" - "laska se ne wypina i ne wydyma sa".
gwiazdozbior - hvezdokupa
Niezapomniana trójka czeskich hokejowych napastników: Popil, Poruhal a Smutny..
narzeczony - produpnik
narzeczona - produpnica
napis nad sklepem z wyrobami skórzanymi - "kutasy"
dziewczyna – divka
uszkodzony telefon w dziale zbytu - "porucha w odbycie"
biustonosz - cyckowa wygoda
majtki damskie - dupowa przeszkoda
[2004/03/19] [16:17]
Bajka o Miłości i Szaleństwie...
Powiadają, że pewnego razu spotkały się na Ziemi wszystkie uczucia i cechy ludzkich istot.
I tak:
Gdy Znudzenie ostentacyjnie ziewnęło po raz trzeci, Szaleństwo, jak zwykle obłędnie dzikie, zaproponowało:
- Pobawmy się w chowanego!
Intryga, niezmiernie zaintrygowana, uniosła tylko lekko brwi, a Ciekawość, nie mogąc się powstrzymać, spytała z typowym dla siebie zainteresowaniem:
- W chowanego? A co to takiego?
- To zabawa - wyjaśniło żywo Szaleństwo - polegająca na tym, iż ja zakryję sobie oczy i powoli zacznę liczyć do miliona.
W międzyczasie wy wszyscy dobrze się schowacie, a gdy skończę liczyć, moim zadaniem będzie was odnaleźć. Pierwsze z was, na którego kryjówkę trafię, zajmie moje miejsce w następnej kolejce.
Podekscytowany Entuzjazm zaczął tańczyć w towarzystwie Euforii, Radość podskakiwała tak wesoło, iż udało się jej przekonać do gry Wątpliwość, a nawet Apatię, której nigdy niczym nie dało się zainteresować. Jednakże nie wszyscy chcieli się przyłączyć. Prawda wolała się nie chować, w końcu i tak zawsze ją odkrywano. Duma stwierdziła, że zabawa jest głupia, ale tak naprawdę w głębi duszy gryzło ją, iż pomysł wyszedł od kogo innego. Tchórzostwo z kolei nie chciało ryzykować.
- Raz, dwa, trzy - zaczęło liczyć Szaleństwo.
Najszybciej schowało się Lenistwo, osuwając się za pierwszy lepszy napotkany kamień. Wiara pofrunęła do nieba, a Zazdrość ukryła się w cieniu Triumfu, który z kolei wspiął się o własnych siłach hen! Na sam szczyt najwyższego drzewa.
Wspaniałomyślność długo nie mogła znaleźć dla siebie odpowiedniego miejsca, gdyż wszystkie kryjówki wydawały się jej idealne dla przyjaciół: krystalicznie czyste jezioro było wymarzonym miejscem dla Piękności, dziupla - w sam raz dla Nieśmiałości, motyle skrzydła stworzono dla Zmysłowości, powiew wiatru okazał się natomiast najlepszy dla Wolności. W końcu Wspaniałomyślność schowała się za promyczkiem słońca. Z kolei Egoizm znalazł sobie, jak sądził, wspaniałe miejsce: wygodne i przewiewne, a co najważniejsze - przeznaczone tylko, tylko dla niego. Kłamstwo schowało się na dnie oceanów, a może skłamało i tak naprawdę ukryło się za tęczą? Pasja i Pożądanie w porywie gorących uczuć, wskoczyli w sam środek wulkanu.
Niestety wyleciało mi z pamięci, gdzie skryło się Zapomnienie, lecz to przecież mało ważne. Gdy Szaleństwo liczyło dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć tysięcy dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć Miłość jeszcze nie zdołała znaleźć sobie odpowiedniego miejsca. W ostatniej chwili odkryła jednak zagajnik dzikich róż i schowała się wśród ich krzaczków.
- Milion - krzyknęło na końcu Szaleństwo i dziarsko zabrało się do szukania. Od razu, rzecz jasna, odnalazło schowane parę kroków dalej Lenistwo. Chwilę potem usłyszało Wiarę rozmawiającą w niebie z Panem Bogiem. W ryku wulkanów wyczuło natomiast obecność Pasji i Pożądania. Następnie, przez przypadek, odnalazło Zazdrość, co szybko doprowadziło je do kryjówki Triumfu. Egoizmu nie trzeba było wcale szukać, gdyż jak z procy wyleciał ze swej kryjówki, kiedy okazało się, iż wpakował się w sam środek gniazda dzikich os.
Trochę zmęczone szukaniem Szaleństwo przysiadło na chwilę nad stawem i w ten sposób znalazło Piękność. Jeszcze łatwiejsze okazało się odnalezienie Wątpliwości, która, niestety, nie potrafiła się zdecydować, z której strony płotu najlepiej się ukryć.
W ten sposób wszyscy zostali znalezieni: Talent wśród świeżych ziół, Smutek - w przepastnej jaskini, a Zapomnienie... cóż, już dawno zapomniało, iż bawi się w chowanego.
Do znalezienia pozostała tylko Miłość. Szaleństwo zaglądało za każde drzewko, sprawdzało w każdym strumyczku, a nawet na szczytach gór i już, już miało się poddać, gdy odkryło niewielki różany zagajnik.
Patykiem zaczęło odgarniać gałązki... Wtem wszyscy usłyszeli przeraźliwy okrzyk bólu. Stało się prawdziwe nieszczęście! Różane kolce zraniły Miłość w oczy. Szaleństwu zrobiło się niezmiernie przykro, zaczęło prosić, błagać o przebaczenie, aż w końcu poprzysięgło zostać przewodnikiem ślepej z jego winy przyjaciółki.
I to właśnie od tamtej pory, od czasu, gdy po raz pierwszy bawiono się na Ziemi w chowanego, Miłość jest ślepa i zawsze towarzyszy jej Szaleństwo.

[2004/03/21] [17:10]
"Mój przyjaciel otworzył szufladkę w komodzie swojej żony i wyjął z niej mały pakiecik owinięty w bibułkę. To - powiedział - nie jest zwykłe zawiniątko - to jest Jej bielizna osobista. Wyrzucił opakowanie ukrywające zawartość i przyjrzał się jedwabnej, wykończonej koronką bieliźnie. Kupiłem to Jej kiedy pierwszy raz pojechaliśmy do Nowego Jorku 9 - 10 lat temu, nigdy jej nie założyła, czekała z tym na jakąś specjalną okazję. Więc dobrze - pomyślał, dzisiaj zdarzyła się ta odpowiednia okazja. Zbliżył się do łóżka i ułożył bieliznę przy jej głowie, obok innych rzeczy. Niedługo zacznie ją ubierać do trumny. Po krótkiej chorobie wczoraj zmarła. Potem patrząc w moją stronę powiedział: każdy dzień, który przeżywasz jest tą specjalną okazją . Nasze okazje już minęły. Nie warto było zostawiać wszystkiego na potem. Te słowa zapadły mi w pamięć, mam je ciągle na myśli - one zmieniły moje życie. Teraz więcej czytam, a mniej sprzątam. Siadam na tarasie i rozkoszuję się urodą okolicy bez poczucia winy, że nie wypieliłem ogródka. Spędzam więcej czasu z moimi bliskimi i przyjaciółmi, a mniej pracuję. Zrozumiałem, że życie to ciągłość doświadczeń, które trzeba przeżywać w radości, a nie próbować je przetrwać, lub ścierpieć. Już niczego nie odkładam na potem, pije codziennie z moich antycznych, kryształowych kieliszków. Zakładam nowe ubranie na zakupy w supersamie, jeżeli tylko zdecyduję, że mam na to ochotę. Nie zachowuję moich najlepszych perfum na specjalne imprezy, tylko używam ich codziennie, kiedy pragnę poczuć je na sobie. Zdania rozpoczynające się od "pewnego dnia", "kiedyś" znikają z mojego słownika. Jeżeli coś jest warte usłyszenia, zobaczenia, lub przeżycia, chcę to zobaczyć, usłyszeć i przeżyć teraz. Nie wiem co zrobiłaby żona mojego przyjaciela, gdyby wiedziała, że nie będzie jej tu dzisiaj między nami i przyjmujemy to z taką nieświadomą lekkością, mam nadzieję, że poszłaby zjeść do restauracji chińskiej - jej ulubionej. To te malutkie nie zrobione rzeczy najbardziej by mnie bolały gdybym wiedział, że moje godziny są już policzone. Byłbym niepocieszony że przestałem widywać się z moimi dobrymi przyjaciółmi odkładając to na "najbliższy czas", że nie napisałem listów, które miałem zamiar posłać już jutro. Byłbym niepocieszony i smutny, że nie mówiłem wystarczająco często moim braciom i dzieciom jak bardzo ich kocham. Od już i teraz nie staram się opóźnić, przeczekać, ani wstrzymać niczego co mogłoby wprowadzić mnie w dobry humor, dać powód do radości i śmiechu, i każdego dnia powtarzam sobie, że dzień dzisiejszy jest wyjątkowy. Każdy dzień, każda godzina, każda minuta - nią jest!"

Autor nieznany

[2004/03/22] [14:19]
No i w końcu wiosna!!! :D
Z racji, że Dzień Wagarowicza wypadł w tym roku w niedzielę, to postanowiliśmy urządzić go dzisiaj. Jak większość zresztą. No i tak byłyśmy tylko na wf'ie i na tym się nasze lekcje kończyły. Zadzwoniliśmy tylko do Linka, aby nie przyjeżdżał, bo nas nie będzie w szkole.
Teraz jest niby wszystko spoko loozik, ale wolę nie myśleć co będzie jutro na polskim... Mamy 2 godziny!!! Tragedia!!! Pojedliśmy tort :] Teraz przydałoby mi się poczytać to streszczenie "Lalki", bo w końcu do końca jej nie przeczytałam (Wokulski to totalny idiota, a Izabela to dziwka :P). Jutro miały być na polskim elementy filozoficzne w "Lalce". Coś mi się widzi, że będzie trzeci rządek z ocenami z odpowiedzi :]
Od dzisiaj wdrażam w swoje życie hasło "Capre diem", tylko dlatego, że jutra może nie być.... :D
[2004/03/22] [20:59]
Muszę częściej chodzić na takie spacery z Kaśką :D Tylko, że strasznie mnie po tym brzuch boli :D
Idziemy sobie ulicą i co jacyś faceci przejeżdżali to po klaksonie dawali :) Micha zaczynała mi się już cieszyć :P
Potem stoimy sobie na chodniku i gadamy o wszystkim i o niczym, a tu idzie po drugiej stronie ulicy idzie gość i zarzuca looka. Ja już leżę ze śmiechu na chodniku ;) A ten co zrobi parę kroków to się ogląda. Jakby wlazł w słup to zostałoby mu już tak :D
Parę minut później jedzie autobus wypełniony po brzegi strażnikami miejskimi... Boshe... Oni tesh lookają i się cieszą :) Stwierdziłam, że pora już do domu iść :D
No i na koniec, jak już miałyśmy się zbierać każda w swoją stronę a tu jedzie 3 gości i lampią. Zwątpiłam. Przejechali obok nas tak ze 4 razy i za 5 zatrzymali się i 2 z nich wyszło :] Coś tam zaczynają gadać, przedstawiają się i w ogóle. Zaraz wylatują z tekstem, czy my z Niska jesteśmy, a jak to potwierdzamy to oni się pytają czemu się do tej pory nie znamy. No i oczywiście spytali się czy mamy jakieś plany na dzisiejszy wieczór. Nio i Kaśka odpowiedziała, że mamy, więc koledzy się tylko pożegnali i pojechali dalej :D Dla wytłumaczenia: moje plany na dzisiaj to nauka z angielskiego i polskiego na jutro :D
Czekam na kolejne tego typu spacery :P Będę ziała :D
[2004/03/23] [19:28]
Yeah!!!
Do poniedziałku wolne!!!
Życie jest piękne!!! :D
Tym bardziej, że na polskim Maria nie darła się na nas za wczorajsze wagary :)
Nio i dwie piąteczki złapałam :D
Dobre zakończenie 'tygodnia' :D
[2004/03/24] [17:23]
Studenci to osobny gatunek... Jedzą inaczej, śpią w innych porach, potrafią przeżyć za dziwnie małą kwotę przez cały miesiąc w tym czasie często imprezując. W ciągu jednej nocy potrafią przyswoić tyle wiedzy co człowiek po studiach przez rok. Może kiedyś studenci odłączą się od reszty społeczeństwa na tyle by mieć własną biblię?
Gdyby studenci napisali biblię to:
1. Ostatnia Wieczerza zostałaby zjedzona następnego ranka. Na zimno.
2. Z 10 przykazań zostałoby tylko 5, z podwójną interlinią i możliwie dużą czcionką.
3. Co dwa lata ukazywałoby się nowe poprawione wydanie, żeby nie można było tanio odkupywać egzemplarzy od starszych roczników.
4. Zakazany owoc zostałby zjedzony natychmiast, bo w stołówce tego nie dają.
5. Listy św. Pawła do Rzymian stałyby się e-mailami św. Pawła do nadużycia@rzym.gov
6. Przyczyna dla której Kain zabił Abla: dzielili pokój w akademiku.
7. Koniec świata nie nazywałby się "Armagedon" tylko "sesja egzaminacyjna".
8. Won z osiołkami. Jezus jeździłby na rowerze górskim.
9. Przyczyna, dla której Mojżesz krążył po pustyni przez 40 lat: nie chciał pytać o drogę, żeby nie wydało się, że jest z pierwszego roku.
10. Bóg nie tworzyłby świata przez 6 dni i odpoczywał w siódmym. Odkładałby wszystko na ostatnią chwilę, a siódmego dnia zawaliłby całą noc.

[2004/03/25] [13:26]
11 oznak, że czas już do domu
To jest bardzo mądry poradnik, który może zaoszczędzić ci wielu problemów. Tylko sęk w tym, że kiedy nadejdzie ten moment, by właściwie rozpoznać oznaki i zakończyć ten wieczór, ty będziesz z uporem uważać, iż jest wręcz przeciwnie i to dopiero początek dobrej zabawy... ;)
1. Musisz przytrzymywać się trawnika, żeby nie spaść z Ziemi.
2. Komar, który cię ugryzł, nawalił się twoją krwią.
3. Od pół godziny sedes bije cię w tył głowy.
4. Kiedy ktoś ci mówi: „nie powinieneś chyba tyle...”, wchodzisz mu w słowo i kończysz: „...tańczyć?”
5. Zamknięcie jednego oka zdecydowanie wyostrza ci wzrok.
6. Spadasz z podłogi.
7. Kiedy wracasz z WC, wszyscy przy barze skandują twoje imię.
8. Właśnie fundujesz następną kolejkę... Płacąc kuponami promocyjnymi z poprzednich.
9. Zastanawiasz się, jakim cudem nigdy dotąd nie zauważyłeś, że stara i bezzębna klozetowa jest tak piękną kobietą!
10. Nie jesteś w stanie rozpoznać swojego partnera/ki, jeśli nie patrzysz przez dno kufla.
11. Więcej czasu spędzasz leżąc na podłodze niż stojąc lub siedząc.

[2004/03/26] [16:26]
"Gdyby nuta powiedziała: jedna nuta nie czyni muzyki
...nie było by symfonii
Gdyby słowo powiedziało: jedno słowo nie tworzy stronicy
...nie było by książki
Gdyby cegła powiedziała: jedna cegła nie czyni muru
...nie było by domu
Gdyby kropla powiedziała: jedna kropla wody nie może utworzyć rzeki
...nie było by oceanu
Gdyby ziarno zboża powiedziało: jedno ziarno nie może obsiać pola
...nie było by żniwa
Gdyby człowiek powiedział: jeden gest miłości nie ocali ludzkości
...nie byłoby nigdy na ziemi sprawiedliwości i pokoju, godności i szczęścia".


Michel Quoist

[2004/03/27] [16:22]
Pisemny egzamin... (podobno na jakiejś Polibudzie czy na jakimś AWF-ie) Profesor czyta gazetę, wszyscy jak się należy spodziewać aktywnie zżynają.

Rok I
Profesor powoli chowa gazetę... wszystkie ściągi są szybko chowane.
Rok II
Profesor powoli chowa gazetę... wszystkie ściągi są zasłaniane dłoniami.
Rok III
Profesor powoli chowa gazetę... studenci chowają książki.
Rok IV
Profesor powoli chowa gazetę... studenci zamykają książki.
Rok V
Profesor powoli chowa gazetę... z sali rozlega się "khem-khem" profesor wyciąga z powrotem gazetę.

[2004/03/28] [13:29]
Dziecinnie prosty psychotest
Przyjrzyj się uważnie! Co widzisz na poniższym obrazku? Ale dokładnie się przyjrzyj! Odpowiedź jest dziecinnie prosta...

Jeżeli masz pewność co widzisz, to kliknij na "czytaj dalej", by zweryfikować poprawność swojej percepcji.
Jeżeli wydaje Ci się, że z Twoim mózgiem wszystko w porządku to jesteśmy zmuszeni wyprowadzić Cię z błędu!
Twój mózg został wypaczony w momencie obejrzenia pierwszego filmu "dla dorosłych". Wtedy to, po raz pierwszy utrwalił Ci się w mózgu obraz pary w bardzo namiętnej pozycji. Ta scena przewijała się później przez Twoje życie wiele razy, dobrze jeżeli uczestniczyłeś/aś w tej scenie, jeśli tylko oglądałeś/aś, i to w TV, to już trochę gorzej i Ci współczujemy.
Gdybyś zobaczył/a ten obrazek będąc czystym, nieskalanym dzieckiem, to nikt by Ci nie wmówił, że na obrazku jest coś innego niż...
9 DELFINÓW!
Jedynie dzieci postrzegają świat takim, jaki jest naprawdę!
I znowu wyszło, że wszystko kojarzy Ci się z seksem... ;)
Jeśli nadal na powyższym obrazku nie widzisz 9 delfinów lub znalezienie ich zajęło Ci więcej jak 5 sekund, to masz naprawdę duży problem i wkrótce każda kałuża, każdy krzaczek czy każdy cień może zacząć kojarzyć Ci się z seksem! Pora zacząć się leczyć!

[2004/03/29] [18:11]
W sumie to nieco nie na czasie, ale potraktujcie to jako radę na "przyszłość" :)
Jak złapać stopa w Halloween?
To banalnie proste...


[2004/03/30] [17:47]
Pytanie szeptem zadane
Morderca skazany na 25 lat więzienia, ucieka. Włamuje się do pewnego domu, gdzie zastaje młodą parę podczas wieczornych igraszek. Bandyta przywiązuje mężczyznę do krzesła i zostawia w kącie pokoju, po czym rzuca kobietę na łóżko. Przez chwilę całuję jej szyję, po czym wybiega. W tym momencie związany chłopak podpełza do dziewczyny i mówi:
- Kochanie, ten facet to bandyta, od lat nie widział kobiety, będzie się na tobie wyżywał seksualnie, ale bądź dzielna, od tego zależy nasze życie. Pozwól mu zrobić wszystko na co ma ochotę i udawaj że Ci się podoba. Widziałem jak całował twoją szyję.
- Ależ skarbie - przerywa kobieta - On nie całował mojej szyi, tylko mi szeptał do ucha!
- A co Ci szeptał???
- Pytał, gdzie trzymamy wazelinę. BĄDŹ DZIELNY KOCHANIE!!

[2004/03/31] [21:55]
Czy to takie dziwne, że boję się chodzić do dentysty???