![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
Menu °[Księga gości]°Wyślij wiadomość °Mój photoblog °Mój deviantART °Mój Last.FM °Mój FilmWeb °Mój YouTube My Memories 20082007 2006 2005 2004 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2003 The Thoughtful °A-sk°Eddie °Ewelina °Grzybiarze °Kot-f-japonkach °Maartusia °Maleńkie żółte kwiatki °Pejzaż sentymentalny °Pierdolnik °Pieszczocha °Pieonk °Taki sobie blog °Tam daleko w Hiszpanii °Zimny kamień Last.fm Credits Stworzył Artur pobrano z Szablony InventivePowered by blog Picture from Pictures for you °All Rights Reserved |
|
Lustful memories... [2004/06/03] [16:20]Wielki come back mojej osoby! :D Wiem lole, że się z tego powodu bardzo cieszycie i w ogóle. Ja też się za Wami stęskniłam, no może nie za tymi, co mam okazję oglądać codziennie (joke :P). Widzę, że pojawiło się u mnie kilka nowych osób we wpisach do starej, dodanej prawie miesiąc temu notki: Maciek i Kazik. Jak to czytacie, to witam Was lole i w ogóle takie tam :P Teraz zdradzę Wam wszystkim sekret dlaczego mnie nie było: miałam zepsuty komputerek i nie miałam jak Wam tego jakże smutnego wydarzenia :D Ale powiem Wam w sekrecie, że od tamtego czasu miałam normalnie czas na WSZYSTKO! Ciekawe dlaczego :) Oki idę teraz pooglądać parę innych stronek, na których mnie już dawno nie było, a potem pójdę dokończyć czytać książkę. Aha, wiem co miałam Wam jesio napisać: Linek na prawdę ma rancho w Bojanowie, wiem to z wiarygodnego źródła. Ale czy nas tam na prawdę zabierze po konferencji czy też po zakończeniu roku szkolnego, to tego ja jush nie wiem :P [2004/06/06] [13:07] Stwierdziłam, że muszę coś napisać, żeby pokazać Wam, że nadal żyję... ale o czym mogłabym napisać? Na to pomysłu to ja nie mam :) Chociaż jush wiem. Ostatnio moja starsza stwierdziła (któryś tam raz z rzędu, może za niedługo dobije tym setki :P), że powinnam urodzić się chłopakiem. Szczerze mówiąc nie przeszkadzałoby mi to :P A wiecie dlaczego tak powiedziała? Bo nie może ścierpieć tego, że namiętnie oglądam "Monster Garage" na TVN TURBO. Ale co ja mogę na to poradzić, że to lubię? W sumie to z reguły oglądam to z Piotrkiem, ale kiedy go nie ma to sama zasiadam przez TV i oglądam ten program :) A może ja jestem jakaś inna? Nie, ja jestem po prostu oryginalna :DD [2004/06/07] [14:04] Fajny filmik na pocieszenie tych, którym dzisiejsza matura próbna z polskiego nie poszła najlepiej. Mam nadzieję, że takich osób było mało :) Jak dla mnie to była ona nawet łatwa i jak większość na temat wypracowania wybrałam 1 :) No, a jutro mamy angielski :) Zobaczymy jak z tego mi pójdzie słuchanie i pisanie i inne takie bajery :P [2004/06/08] [16:45] Jeszcze tylko jeden dzień i zapanuje spokój w głowie :P Ale w sumie to przydałoby mi się coś poukać na jutro na tą historię, bo w przeciwieństwie do polskiego czy angielskiego może nie być jush tak różowo... Jeśli ktoś z Was kce, to zapodaję link do Monster Garage. Geez... bardzo podoba mi się ten program :) Hmmm, co by tu jesio napisać? Chyba moja mózgownica nie będzie w stanie jush nic ciekawszego wymyślić, więc kończę :D [2004/06/09] [18:59] "To jest już koniec. Nie ma już nic. Jesteśmy wolni. Możemy iść..." No, może nie do końca o tak sobie możemy iść, ale grunt, że jush po tych cholernych próbnych maturach jest! Nie muszę jush chadzać w spódnicy, a to jest dopiero raj :P Jeśli chodzi o historię, to niby mi poszło - jakoś :/ Jednak mogłam poświęcić temu trochę czasu i przeczytać to przynajmniej jeden raz... Na 40 pytań nie odpowiedziałam w ogóle chyba tylko na jedno, ale czuję, a nawet wiem, że mam trochę błędów... No nic, zobaczymy w środę, bo wtedy mają być wyniki. Z polskiego porażka klasowa: podobno 16 osób nie zdało :/ Ładnie popierdolony musi być ten klucz odpowiedzi, z którego mają korzystać przy ocenianiu naszych prac :/ Ja tam niby zdałam... Zobaczymy... Trochę pesymistyczny jest koniec tej notki, no ale cóż, życie nie zawsze jest różowe... [2004/06/16] [15:19] Znowu był mały zastój w pisaniu... Tak to bywa. Cieszę się końcem roku szkolnego. Ocenki z dnia na dzień są wystawiane i póki co jest spoko. Znam już wyniki z mojej próbnej matury z polskiego i z historii, pozostał tylko do wywiedzenia angielski. Jak już się tego dowiem, to napiszę tutaj jak i z czego mi poszło :P Aby przynajmniej w małym stopniu zaspokoić Waszą ciekawość, to wystukam, że wyniki z polskiego i historii mnie zadowalają :). Kończę pisać i zasiadam do czytania "Kodu Leonara da Vinci". Spoko książka jest! Polecam wszystkim. Dostałam ją dzisiaj od Czyrki i w ciągu tych paru godzin w szkole przeczytałam 70 stron, a książka ma ich ponad 560 :D Jak myślicie: dam radę do piątku?? :D Mówię do piątku, bo obiecałam Gandzi, która jest po mnie w kolejce do tej książki, że szybko ją przeczytam. Może dam radę, się zobaczy :P [2004/06/18] [21:05] Dzisiaj byłam sobie w Krakowie z bratem ciotecznym, bratem i jego kolegą. W sumie to mój brat i kolega jechali na AGH w związku ze studiami, a ja i Mateusz na doczepkę :P Mi się w sumie nie chciało jechać - pierwszy raz w życiu nie chciało mi się jechać do Krakowa! :O - ale w końcu uległam naleganiu mojej mamy - pierwszy raz nalegała, bym nie szła do szkoły tylko jechała z Piotrkiem do Krakowa :O. Ahh... te pierwsze razy :D Człowiek pamięta je całe życie :P No, a poza tym to było zajebiście. Miał nas zawieźć tam i z powrotem wujek, ale w drodze - stosunkowo blisko Krakowa - coś się stało z samochodem. Tak więc wujek to naprawiał, a nasza pozostała czwórka łapała stopa :] No i złapaliśmy... księdza! :D To była jedyna osoba, która chciała nas zabrać. W sumie to jechał sam Fordem Transitem :P Grunt, że dotarliśmy na miejsce. Potem zadzwoniłam do wujka, całe szczęście naprawił do tego czasu samochód i gdzieś tak ok. 16 jechaliśmy z powrotem. Wszystko było ładnie pięknie do momentu kiedy koło Stalowej zatrzymali nas panowie w granatowych mundurach :] Co prawda ja nie miałam zapiętych pasów (jechałam na przodzie), wujek jechał te 30 km/h za szybko, a Mercedes miał parę przejść... Potwierdziły to słowa policjanta, który stwierdził, że "Mercedesy też się psują" :] O dziwo nie dostaliśmy mandatu :) I tak szczęśliwie i bez większych obrażeń... chociaż nie! Były obrażenia! I to jak bolesne! Piotek przytrzasnął mi środkowego paluszka u prawej ręki drzwiami Transita! Boliiii.... :( Całe szczęście, że nie darłam się kiedy mi to zrobił tylko zaczęłam szukać chusteczek by owinąć palca nim zaciapię cały samochód w krwi :] To by było na tyle z dzisiejszej bardzo skróconej relacji z mojego pobytu w dawnej stolicy Polski :P Tyle otaczającej z każdej strony historii... Ahh... Marzenie osoby zdającej maturę z tegoż przedmiotu! :PP [2004/06/22] [12:00] Zdałoby się coś napisać, więc zaczynam :P Byłam dzisiaj w szkole :) Jednak nie jestem aż tak pilną uczennicą jakby się to niektórym wydawało :P W sumie to myślałam zrobić tą przyjemność Marii i pojawić się na polskim, ale w końcu gdzie indziej mnie poniosło, a tak konkretniej to do domu :D W szkole to byłam w sumie tylko po to by zapłacić Wojtkowi to, co trzeba było oraz oddałam książkę Tomkowi. I tyle :D Ale najmocniejsze było to jak Maria zaczęła się drzeć przez okno do Malwiny, Gośki i Izy, które właśnie wychodziły ze szkoły i miały z nami iść. No i dziewczyny musiały wrócić do domu. Mam nadzieję, że Maryśka nie widziała nas, tj. mnie, Izy, Baśki i Agnieszek. Oj, niezła jazda będzie w piątek, na spotkaniu w klasie, a może nawet i wcześniej. Tak czy siak nie idę jutro do szkoły :) Aha, jeszcze jedna wiadomość mnie wkurwiła: Cicha zdała! No, k.... tego to już jest za dużo. Wszyscy się nad nią litują! Nawet Maryśka, która mówiła, że ją udupi, dała jej tróję na koniec z polaka! Wychodzi także na to, że Flinston wpisał jej dopa na koniec, mimo iż miała mieć banię. Taaa.... głupi ma zawsze szczęście. Tym sposobem nie ma w klasie ani jednej bani na koniec - tak samo jak w zeszłym roku :] Kończę i idę się odstresować :P [2004/06/26] [13:12] Wiecie jaka jest jedna z najgorszych rzeczy, która może się w życiu przytrafić? Jest nią patrzenie jak powoli umiera twój pies... Dlaczego napisałam "umiera" zamiast, jak to się powszechnie mówi: "zdycha"? Ponieważ Funia jest prawdziwym członkiem rodziny. Jest z nami 14 lat. I ma być jak najdłużej. Nikt nie chce dopuścić do siebie myśli, że to może stać się lada dzień, ale taka jest prawda... I nie dzieje się to od wczoraj, od dzisiaj tylko już od jakiegoś miesiąca. Wystarczy, że przejdzie trochę dłuższy dystans i już zaczyna się dusić. Kiedyś zdarzało się to bardzo rzadko. Pamiętam jak postawiła którejś nocy wszystkich na nogi kiedy zaczęła się dusić. Wtedy wydawało nam się, że po prostu miała zły sen. Dopiero później wyszło wszystko na jaw. Właśnie wróciłam z nią z pola. Była tam może minutę. Zrobiła to, co zrobić musiała i... atak. Całe szczęście widać, kiedy będzie się dusić. Można wtedy szybko zareagować. A co będzie, gdy zacznie się dusić, a nikogo z nas w pobliżu nie będzie? ... |
|
||||||||||||||
![]() |