![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
Menu °[Księga gości]°Wyślij wiadomość °Mój photoblog °Mój deviantART °Mój Last.FM °Mój FilmWeb °Mój YouTube My Memories 20082007 2006 2005 2004 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2003 The Thoughtful °A-sk°Eddie °Ewelina °Grzybiarze °Kot-f-japonkach °Maartusia °Maleńkie żółte kwiatki °Pejzaż sentymentalny °Pierdolnik °Pieszczocha °Pieonk °Taki sobie blog °Tam daleko w Hiszpanii °Zimny kamień Last.fm Credits Stworzył Artur pobrano z Szablony InventivePowered by blog Picture from Pictures for you °All Rights Reserved |
|
Lustful memories... [2004/07/03] [17:52]No i znowu dawno mnie tu nie było, bo znowu nie miałam neta :] Zostało to wszystko naprawione dopiero kiedy sąsiad wrócił z wojaży :] A zepsute było dlatego, że jego brat wpychał swoje paluchy tam gdzie nie powinien. A poza tym to cieszę się wakacjami - przynajmniej to. W tym roku chyba nigdzie nie pojadę więc czekają mnie niesamowite dwa miesiące w Nisku i okolicach : Ale co się będę martwić - przynajmniej mogę się wyspać, a to jest najważniejsze jak dla mnie. A z moim psem jest już lepiej. Co prawda dalej ma ataki i się dusi, ale teraz przynajmniej sama chodzi, bo wcześniej gdzie by się jej nie położyło, tam zostawała do momentu kiedy się ją przeniosło. Co prawda nadal trzeba ją znosić i wnosić po schodach, no i nie je nic, czasem tylko zje biszkopta czy plasterek wędliny na dzień. Ale pomimo tego wszystkiego dochodzi do siebie. Będzie lepiej :) [2004/07/09] [18:31] Głupio się przyznać, ale znowu nie miałam neta :)) Tak to już jest jak się ma brata, który chce mnie bardzo dobrze zabezpieczyć :P przed swoim wyjazdem na studia, no i zaczyna to robić na parę miesięcy przed :P A tak poza tym, to nudzę się totalnie i w takich przypadkach czytam książki :) W ciągu ostatnich dwóch dni przeczytałam ich 4... :P Jak zobaczył mnie Artur to się pytał co ja będę robić na studiach :] A skąd ja mam to wiedzieć :P? Dowiem się za jakiś rok, o ile się dostanę :) I muszę koniecznie napisać jedną rzecz. Albowiem stała się tragedia: nie mam TVN TURBO!!! :((( Już od jakiś 2-3 dni ;(( Tak być nie może!! Przecież ja nie przeżyję nie mogąc oglądać Monster Garage :( Niech mnie ktoś przytuli... :) [2004/07/10] [19:15] "I can see clearly sky and rain is gone..." No może nie tak do końca rain is gone, bo jak patrzę przez to okno, które mam po swojej prawej stronie, to niebo nie jest za ciekawe. Ale grunt, że nie pada... teraz... :P W sumie słowa tej piosenki są w tej notce z zupełnie innego powodu: mam dobry humor :) Mimo iż moja mama chciała mi go zepsuć, to ja się nie dałam. Byłam twarda a nie miętka :P A humor mam dobry między innymi dlatego, że... mam z powrotem TVN TURBO :DD i mogę oglądać mój ukochany, ciągle tutaj wspominany Monster Garage :D I tak sobie myślę, że poświęcę tą Toyotę mojej mamy dla nich... :P Mogą ją pociąć, tylko ja chcę później coś fajnego z tego samochodu ujrzeć :D Geez.... ale zaczynam bredzić, tragedia :D To chyba przez to, że nie oglądałam przez te parę dni Monster Garage :D A za niedługo pójdę na terapię śmiechową przed telewizorek i pooglądam kabaret :) I taki mały apel na koniec: "Słońce come back!!! I love U!!!" :PP [2004/07/11] [18:57] Jak to stwierdziła Malutka rozbrykałam się :D Notki, póki co, będą dodawane codziennie :) Póki co, bo nie wiem, kiedy mój brat znowu zacznie robić coś z komputerem. Po nim to niczego nie można być pewnym. A tak w ogóle to ostatnio ciągle piszę o Monster Garage i Jesse James'ie więc postanowiłam co po niektórym przybliżyć jego sylwetkę zamieszczając to oto zdjęcie :) ![]() A dzisiejszy odcinek był po prostu boski! :) Co prawda żałuję, że nie udało im się zrobić z DeLorean'a poduszkowca, ale ogólnie jazda była nieziemska z tego co zdążyłam wyłapać, kiedy byłam zmuszona piec z mamą ciasto :] Jutro jest powtórka, to będę mogła sobie to spokojnie oglądnąć :D Blondanioł - chyba mamy ze sobą więcej wspólnego niż mogłoby się to wydawać :D Wiesz o czym mówię :P [2004/07/12] [20:45] Obiecałam poprawić się z pisaniem notek i dodawać je codziennie. Problem w tym, że dzisiaj nie mam o czym napisać. Pogodę mamy po prostu przepiękną, aż trzeba patrzeć pod nogi by nie wleźć w kałużę i się nie pociapać. Swoją drogą nie rozumiem tych dzieci, które ubóstwiają zabawę w błocie. Dzisiaj moja starsza przypomniała mi o tym, że jush za niecały miesiąc będę pełnoprawną obywatelką naszego pięknego kraju... Tragedia... Będę po prostu starą krową :] Ale jakby nie popatrzył ma to tesh swoje unikalne plusy... :D Wiadomo o co mi chodzi :D [2004/07/14] [22:48] Jush dostałam od Malutkiej opieprz za to, że nie dodałam wczoraj notki :] W sumie to nic mi się nie chciało, tak jak dzisiaj mi się nie chce :) Lenia totalnego mam. Mogłabym całymi dniami leżeć i spać, albo ewentualnie oglądać telewizor :D Nawet komputera bym nie potrzebowała. A jutro jadę do Krakowa :] I muszę się przyznać, że pierwszy raz od niepamiętnych czasów mi się nie chce. Może między innymi dlatego, że muszę rano wstać. Ba, rano, bardzo rano, bo po 4... Się nie wyśpię! :( Jak za tych cholernych czasów, kiedy chodziłam do szkoły :] Fajnie to zabrzmiało, no ale wiadomo o co mi biega. Fajnie by było, gdyby pogoda była ładniejsza, więcej słoneczka by było i tego typu sprawy, ale pogoda przypomina jesień, a nie pełnię lata. Ponawiam apel do lata: "Słońce come back! I love U!!! :)" [2004/07/16] [12:21] Nie miałam wczoraj siły dodać notki. Przed wyjazdem spałam tylko 3 godziny, wstałam o 4, a o 5:30 byłam jush w drodze. I nawet w peksiu nie było mi dane się przespać :/ Primo: nie umiem spać w peksiach; secundo: tak było głośno, że nawet spać się nie dało. No..., może tylko ja nie umiem spać w takich warunkach, bo np. Piotrek spał. Jak jush dojechaliśmy do tego Krakowa, to wysiedliśmy tuż pod AGH. Cały ten Wydział miał być otwarty od 10, bynajmniej tak było wcześniej. Zachodzimy tam i okazało się, że jest otwarty dopiero od 11. Godzinę czekaliśmy :] Jak już to wszystko pozałatwiał, to poszliśmy sobie do Empiku. Po drodze atakowali nas z różnego rodzaju ulotkami i tego typu duperelami. W Empiku byliśmy chyba ze dwie godziny :P Nie poznałam mojego brata, bo jak tam zmierzaliśmy, to powiedział, że kupi mi książkę, jaką sobie wybiorę! :O Co prawda było tam parę książek, które chciałabym mieć, m.in. książki Dana Browna, ale powiedziałam mu, żeby mi nic nie kupował. Przystał na to ze słowami, że kiedy za niedługo znowu pojedzie do Krakowa to kupi mi jedną z tych które oglądałam i które trochę poczytałam na miejscu :D W sumie to nie byliśmy długo w dawnej stolicy Polski, bo mimo szczerych chęci to nie miałam siły na nic - chociaż muszę przyznać, że nie wyglądałam źle po przespanych tylko 3 godzinach. Gdybym miała jesio trochę siły, to przed odjazdem poszłabym jesio do MuzeUm Armii Krajowej, która jest niecały kilometr od Dworca. Może następnym razem... W peksiu powrotnym mieliśmy chyba z 10 linuksów. Myślałam, że zaraz urządzą w autobusie oazę lub somethin' like that. Całe szczęście nic takiego nie miało miejsca. W domku byliśmy po 19. Chwilę posiedziałam, ale jush o 22 poszłam spać i od razu usnęłam, co mi się raczej nie zdarza. To by było tyle ewangelii na dzień dzisiejszy moi drodzy parafianie :D [2004/07/20] [13:36] Wiecie dlaczego "nie opłaca się" mieć psa w taką pogodę jaką obecnie mamy (chodzi mi o te rejony Polski, gdzie jest dość ciepło, żeby nie rzec upalnie :D)? Bo jak się do Ciebie takie kudłate coś przytuli i zaśnie to czujesz, że stopniowo, coraz bardziej i bardziej zaczyna Ci się robić gorąco, tak nie do wytrzymania, że w końcu musisz go obudzić, a on popatrzy na Ciebie jak na kanapkę ze szczawiem :P Czasami tesh może zrobić takie oczy jak Kot w Butach z drugiej części Shreka :P A teraz na przykład mój dyżurny futrzak o imieniu Borys :) leży na moich stopach i co się od niego odsunę, to ten wstaje i na nowo się kładzie na moich stopach. Geez.... umrę zaraz tutaj z przegrzania :D [2004/07/22] [00:17] Pogoda ostatnimi dniami jest po prostu nie do zniesienia. Ogólnie rzecz ujmując porno i duszno :P Lubię taką pogodę, ale tylko wtedy gdy: - jestem w miejscu, gdzie taka pogoda jest codziennością - powietrze w przeciwieństwie do naszego jest suche, a nie tak jak u nas kipi wilgocią - blisko jest morze, cieplutkie, czyściutkie morze - plaża aż się prosi by się położyć na jej czyściutkim, bielutkim piaseczku - na owej plaży znajduje się bar, gdzie serwują zajebiste drinki - oczywiście plaża jest jak najlepiej strzeżona przez przystojnych ratowników ... Mogłabym tak wymieniać w nieskończoność, ale to właśnie jest piękne w marzeniach.... :) [2004/07/25] [12:04] Co jak co, ale moja Funia przegięła tym razem. Jeszcze do niedawna chorowała na coś tam, a teraz się okazało, że za parę dni się oszczeni :] Byłoby OK gdyby nie fakt, że ona ma już 14 lat :/ Tak więc przeżyję czwartą już inwazję szczeniaków w moim domu. I znowu trzeba będzie wstawać rano, gdy to tałajostwo dorośnie, tak gdzieś koło godziny 5-6... Tragedia... Nawet nie chce mi się o tym myśleć... Ale jak coś to już jedno imię dla szczeniaka mam :D [2004/07/26] [00:52] Chyba dzisiaj nie zasnę. Mama już od godziny śpi. Piotrka nie ma, pojechał do Stalówki na ognisko i co lepsze nie wiadomo kiedy ma zamiar wrócić, jak zawsze. Człowiek się w końcu z czasem przyzwyczaja... No i została jeszcze Funia. Boże, jak ona się męczy. Przez ten brzuch nawet siedzieć nie może, a łapy ma koszmarnie spuchnięte. Szczeniaki miała już trzy razy, ale jeszcze nigdy nie wyglądała tak jak teraz. Jeśli może w jakikolwiek sposób oprzeć łeb na fotelu/poduszce to ma odlot, tak jest zmęczona. Najlepiej by było jakby teraz się oszczeniła i w końcu, mimo wszystko, by sobie odpoczęła. Brzuch ma tak wielki, że zmieściłaby się w nim cała drużyna piłkarska... Kurde, zatarłam oko. Idę po kropelki... [2004/07/26] [11:30] Dnia 26 lipca 2004 roku o godzinie 02:10 odeszła Funia wraz ze swoimi nienarodzonymi szczeniętami. Żyła 14 lat i była ulubieńcem całej rodziny. Ułożona, wiedziała co może robić, a czego nie. O jej stracie powiadamiają wszyscy, którzy ją kochali. "(...)nikomu nie życzę (...) widzieć to jak ktoś odchodzi jak odchodzi serca bicie." [2004/07/28] [13:33] Atmosfera w domu jest już inna. Przez ostatnie dwa dni było grobowo. Nawet Borys był nieobecny. Właśnie... Gdybym się wtedy nie uparła żeby zostawić Borysa to teraz byłoby jeszcze gorzej. Wszyscy są przyzwyczajeni, że w domu jest coś na czterech łapach. Przynajmniej raz każdy się pomylił, że trzeba wziąć psy na pole, ale zaraz się poprawiał. A Borys... Borys zrobił się spokojny, nie jest już tak żywiołowy jak wtedy, gdy Funia jeszcze żyła. Dwa dni temu, kiedy zdychała, starałam się, by on nic nie zobaczył, ale chyba moje starania poszły na nic. W końcu to była jego matka. Jakoś to będzie. A Tofiki i Szyszunie będą - na pewno - za jakieś dwa miesiące u córki Funi, która też się tak wabi :) Jakoś to będzie... [2004/07/30] [23:07] Super mamy pogodę na wakacje, trzeba to po prostu przyznać :] Uroki życia w klimacie umiarkowanym zmiennym (hehe, uczyło się geografii :P). Teraz tęsknię za tymi upałami, kiedy nie dało się normalnie wyjść z domu gdzieś na miasto. Przyjemne były wtedy wieczorki... W sam raz na spacer (Ewelina! Tak być nie może! Kiedy ten obiecany spacer???). A teraz? Na teraz odpowiednia jest piosenka, której słowa lecą mniej więcej tak: "I'm singing in the rain!!!". Chociaż dzisiaj nie było najgorzej, bo nie padało :) Ale ludzie! Kiedy ja się opalę przy takiej pogodzie? Co prawda, trochę słońca udało mi się załapać, ale to nie jest to czego chcę. Po raz kolejny apel do słońca wygłaszam: "Słońce come back! I love U!!!" :) |
|
||||||||||||||
![]() |