Menu

 °[Księga gości]
 °Wyślij wiadomość
 °Mój photoblog
 °Mój deviantART
 °Mój Last.FM
 °Mój FilmWeb
 °Mój YouTube

My Memories

2008
2007
2006
2005
2004
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec

The Thoughtful

 °A-sk
 °Eddie
 °Ewelina
 °Grzybiarze
 °Kot-f-japonkach
 °Maartusia
 °Maleńkie żółte kwiatki
 °Pejzaż sentymentalny
 °Pierdolnik
 °Pieszczocha
 °Pieonk
 °Taki sobie blog
 °Tam daleko w Hiszpanii
 °Zimny kamień

Last.fm






Credits

Stworzył Artur pobrano z Szablony Inventive
Powered by blog
Picture from Pictures for you
 °All Rights Reserved

Lustful memories...

[2003/08/04] [20:38]
"Chociaż wiem, co robić, jednej rzeczy nie rozumiem
Czemu w ludzi tłumie jest tyle krzywdy?
Czemu tego tyle?
Przecież życie to miał być przywilej"
Często zastanawiam się dlaczego ludzie wyrządzają tyle krzywdy sobie, najbliższym, jak i obcym ludziom...
Parę dni temu oglądałam znakomity film wyreżyserowany przez Ridleya Scotta pt.: "Black Hawk Down" ("Helikopter w ogniu").
Ogólnie muszę powiedzieć, że bardzo spodobał mi się ten film, chociaż za filmami wojennymi nie przepadam...
Ekranizacja ta przedstawia m.in. ludzkie cierpienie i krzywdę jaką wyrządzają sobie ludzie nawzajem.
A to co mną wstrząsnęło, to to, że te wszystkie wydarzenia miały miejsce na prawdę...
Mam nadzieję, że kiedyś to wszystko się skończy i jakoś normalnie zacznie się dziać, bez szkody dla innych...
Szkoda tylko, że są to czcze nadzieje...
[2003/08/06] [01:09]
"Musisz spróbować wybrać właściwą drogę
Nadać sens temu co robisz, musisz wybrać ją świadomie
Musisz spróbować wybrać właściwą drogę
Umiesz robić coś dobrze, wiedz że rade dać możesz
A więc rób to"
Przed każdym z nas stoi inna możliwość. Każdy może robić to co zechce i tak z reguły robi.
Niekiedy zdarza się, że ta ścieżka którą podążamy jest dla nas nieodpowiednia. Dotyczy to nie tylko ścieżki jako drogi kariery, ale również życia czy własnego stylu.
Niekiedy jest tak, że ktoś narzuci komuś swoją wolę. Tylko niektórzy potrafią się temu sprzeciwić. Reszta ślepo brnie w tym dalej, a to dlatego, że uważa iż nie mają wystarczającej siły by się postawić. Pokazać, że to oni będą kierować swoim życiem tak jak oni tego chcą, jak jest dla nich lepiej...
Warto wierzyć w siebie.
Należy wierzyć...
[2003/08/08] [00:17]
"Jak by było, gdyby mnie nie było, jak by to było gdyby się nie wydarzyło, co by się zmieniło, co by się skończyło, bo jak by to było, gdyby mnie nie było."
Heh... Tym razem rymy, które wybrałam odbiegać będą za bardzo od tematu mojej notki, ale cóż, zdarza się :)
I jestem strasza... Niby to tylko jeden rok... Ale jak się nad tym bardziej zastanowię, to w ciągu tego roku wiele się w moim życiu zmieniło - poznałam nowych ludzi, część starych znajomości odeszło w zapomnienie, stare przyjaźnie się umocniły...
Jednak przekonałam się, że tylko niewielka część osób, które były mi bliskie okazały się po prostu godne pożałowania.
Dwa dni temu - 6 sierpnia - obchodziłam "-naste" urodziny. Tylko garsta osób o nich pamiętała. Nie jestem materialistką, więc nie chodzi mi o prezenty. Dla mnie liczy się to, że ktoś o mnie pamięta. Że dla kogoś jestem ważna...
Tutaj chciałabym gorąco podziękować Ewelinie, a zarazem pogratulować, gdyż jako pierwsza złożyła mi życzenia :) A było to o godzinie 00:46 :) Mam nadzieję, że chociaż część życzeń, które mi złożyłaś will come true :))
[2003/08/12] [22:45]
"Po co ludzie są przy nas i po co my jesteśmy przy nich
Kto z kim trzyma i kogo możesz mieć przy sobie
Proste finał, jakie to uczucie gdy zawodzi człowiek"
Nikt z nas nie spodziewa się momentu, kiedy ktoś z naszego otoczenia, osoba bliska nam lub nawet całkiem obca, zada nam ból.
Ja ostatnio zawiodłam się na paru bliskich mi osobach...
No, może nie wszyscy z tej grupy byli mi szczególnie bliscy, ale zawsze...
Wydawało mi się, że jakaś cieńsza lub grubsza nić przyjaźni. Teraz po raz pierwszy zawiodłam się na nich...
Może nie każdy z czytających tą notkę doznał kiedykolwiek w swoim życiu tego uczucia, ale jest ono okropne. Ja poczułam się zupełnie nie potrzebna... A myślałam, że nigdy mi się to nie przytrafi, a w szczególności nie myślałam o tym, że ten ból zadadzą mi bliscy znajomi.
Widać myliłam się...
[2003/08/15] [23:20]
"Odbierzcie dzisiejszy dzień jak podarunek
Cieszcie się i obierzcie na jutro kierunek
Odważcie się, zróbcie ten krok
Podnieście wzrok"
Każdy człowiek powinien mieć jakiś cel w swoim życiu, który powinien realizować dochodząc do niego drobnymi kroczkami...
Heh, w sumie takie jest tylko założenie. Niektórzy nie wyznaczali sobie żadnego celu. Nie robią nic aby sobie nawet ten cel postawić.
Znam osobiście takich ludzi. Całe życie siedzą na tych obskurnych ławkach przed blokiem i "żyją" życiem innych.
Wkurza mnie takie zachowanie. Wiedzą wszystko o wszystkich, ale swoimi sprawami się nie zajmą...
Czy wniesie coś do ich życia takie postępowanie, będące wręcz nawet natrętnym podglądactwem?
Heh...
No comments...
[2003/08/22] [15:47]
"miejsce Polska, system samowolka
cel to forsa, w tym tkwi sekret
biorę co los da, życia made in Polska
to jest moje miejsce bo kocham to miejsce"
Już wiele razy spotkałam się ze stwierdzeniem, że ktoś chciałby mieszkać tu czy tam, wszędzie indziej tylko nie w Polsce...
Wydaje mi się, że w tym stwierdzeniu wychodzi na wierzch ludzka materialność, chęć posiadania.
Przyznam, obecnie w Polsce nie żyje się luksusowo jak chociażby w Niemczech. Wszędzie widzimy strajki pracowników upadających spółek, ludzi biednych czy bezdomnych... Ale przecież to jest nasza ojczyzna! Może myślicie sobie teraz, że jestem jakąś nacjonalistką lub kimś tego pokroju, ale tak nie jest. Ja po prostu kocham Polskę! Wystarczy popatrzeć na naszą barwną historię - przeżywaliśmy zarówno wzloty jak i upadki...
Może ten patriotyzm jest we mnie dlatego, że zaczęłam się rodzić pod Pomnikiem Wolności ;)
Przypomniało mi się właśnie podejście do tego tematu - (tematu patriotyzmu) mojej byłej koleżanki z podstawówki i gimnazjum, jak to ona powiedziała, że prawdziwym patriotą jest osoba, której ojciec służy w wojsku :/ - dodam, że jej ojciec majorem Wojska Polskiego - więc ona uważa się za 100% patriotkę :) Więcej o niej pisać nie będę, m.in. dlatego, że o takich ludziach dużo pisać nie trzeba, wystarczy o nich tylko wzmianka :)
Teraz bardziej poważnym tonem: teraz w Polsce przeżywamy kryzys, ale należy pamiętać, że zawsze po tych 7 chudych latach nadchodzi 7 lat tłustych...
[2003/08/23] [21:59]
"O miłości... - Michael Quist

Bo miłość mój drogi to:
To chcieć czynić drugiego wolnym, a nie uwodzić go,
to uwolnić go z jego więzów, jeśli pozostawał więźniem,
Aby on także mógł powiedzieć: "kocham ciebie",
nie będąc do tego zmuszonym nieposkromionymi pragnieniami.

Kochać to wejść do drugiego, jeśli otwiera tobie
bramy swego tajemniczego ogrodu, po drugiej
stronie okrężnych dróg, kwiatów i owoców
zrywanych na skarpie,
Tam, gdzie zadziwiony potrafisz wykrztusić: to
"ty", moje kochanie, ty jesteś moją jedyną...

Kochać to chcieć ze wszystkich sił dobra drugiej
osoby nawet z pominięciem siebie, to czynić
wszystko, by ona wzrastała i rozwijała się
Stając się z każdym dniem człowiekiem jakim
być powinna a nie takim, jakiego chciałbyś ukształtować
według swoich marzeń.

Kochać to ofiarować swoje ciało, a nie zabierać
ciała drugiej osoby, lecz przyjąć je gdy daje siebie,
To skoncentrować siebie i wzbogacić, aby
ofiarować ukochanej całe swoje życie skupione w
ramionach twojego "ja", co znaczy więcej niż
tysiące pieszczot i szalonych uścisków,

Kochać to ofiarować siebie drugiej osobie, nawet
jeśli ona przez moment się wzbrania
To dawać nie licząc tego, co inny ci daje,
płacąc bardzo drogo, nie domagając się zwrotu.

Największa miłość wreszcie to przebaczyć, gdy
ukochana niestety odchodzi, usiłując oddać
innym to, co przyrzekła tobie.

Kochać to zastawić stół, aby przy nim zasiadł twój
gość i nie sądzić, że możesz obejść się bez niego,
Ponieważ pozbawiony żywności, jaką on ci przynosi,
na twoje świąteczne przyjęcie nie postawisz
dań królewskich lecz tylko suchy chleb biedaka.

Kochać to wierzyć drugiej osobie i ufać jej,
wierzyć w jej ukryte siły, w życie które posiada,
jakiekolwiek byłyby kamienie do usunięcia dla
wyrównania drogi.

To zdecydować się rozsądnie i odważnie wyruszyć na
drogi czasu, nie na sto, tysiąc czy dziesięć
tysięcy dni, ale na pielgrzymkę, która się nie skończy,
bo jest pielgrzymką, która trwać będzie ZAWSZE.

Powinienem ci to powiedzieć, aby oczyścić twe
marzenia, że kochać to zgodzić się na cierpienie,
śmierć sobie samemu, aby żyć i ożywiać,
Ponieważ tylko ten, kto może bez bólu zapomnieć
o sobie dla drugiego, może wyrzec się życia dla
siebie tak, żeby nie umarło w nim cokolwiek z niego.

Kochać wreszcie to jest to wszystko, o czym
powiedziano i jeszcze więcej,
Bo kochać to otworzyć się na nieskończoną MIŁOŚĆ,
to pozwolić się kochać, być przejrzystym
wobec tej MIŁOŚCI, która zawszę w porę.

To jest, o wzniosła Przygodo, pozwolić Bogu
kochać tego, którego ty w sposób wolny
decydujesz się kochać!"

....
Piękne słowa...
Szkoda tylko, że nie jest tak w rzeczywistości...
[2003/08/24] [22:08]
Dzisiejsza notka jest bez tradycyjnego wstępu, gdyż nie mam dziś głowy do poszukania jakichś rymów, które pasowałyby jakkolwiek do tej notki...
Ostatnie dni są dla mnie ciężkie. Budzę się i czuję ciężar mojej duszy. Nie czuję tej radości życia jaką czułam jeszcze parę dni temu. To jak się czuję obecnie można nazwać popularnie "dołem". W sumie moi bliscy tego nie widzą, przy nich staram się wymusić ten uśmiech i zachowywać się normalnie, tak jak wcześniej, a to jest teraz dla mnie cholernie trudne.
Zaczęło się od tego, że miałam chwilę wolnego czasu i zreflektowałam się nad swoim życiem... W tle leciała sentymentalna muzyka... Przemyślałam całe swoje dotychczasowe, krótkie życie. O moich dokładnych refleksjach pisać nie będę, gdyż jeśli mielibyście je zrozumieć, to musielibyście poznać mnie i moje życie.
Jednak ogólnie rzecz ujmując to chciałabym poznać jak to jest KOCHAĆ i BYĆ KOCHANYM, bo życie poskąpiło mi poznania tego ponoć cudownego, chociaż czasami również bolesnego uczucia...
Może kiedyś to poznam...
[2003/08/25] [20:51]
Podobno na moim ownlogu zaistniały jakieś błędy polegające na tym, że odwiedzający tą stronę nie mogą dodać wpisu. Dlatego też na stronie głównej dodałam uwagę o tym, że jeśli ktoś nie może dodać komentarza do mojej notki do żeby poprzez podane tam sposoby dał mi o tym znać...
W sumie to ten wpis traktuję nie jako właściwą notkę tylko taki przypis...
Wiecie o co mi biega :)
Jeśli ktoś wie jak rozwiązać mój problem, o którym wcześniej napisałam, i mi pomoże w tym będę tej osobie bardzo 'dźwięczna' :)))
[2003/08/26] [20:35]
Kryzys zażegnany :PP
Już można dodawać komentarze, których poprzednio niektóre osoby z niewiadomych mi do tej pory przyczyn dodawać nie mogły :))
Mam nadzieję, że to już się mi nie powtórzy :D
Zmieniłam szablon na taki bardziej mroczny, tajemniczy :)) Ale grunt, że mi się podoba...
Poza tym już mi lepiej. "Dół" mi minął, wszystko jest tak jak dawniej...
Wkrótce zacznie się szkoła i trzeba będzie ślęczeć nad książkami i wkuwać ten cały materiał. Ale jakoś sobie z tym poradzę :) Jak do tej pory jakoś mi z tym szło - pomijając fakt, że różnie bywało - to teraz też powinno być dobrze.
Kończąc chciałabym podziękować Ewelinie za to, że podczas "kryzysu duchowego", który niedawno przechodziłam ona wspierała mnie i mówiła te jakże dobrze znane mi słowa: "nie martw się, będzie dobrze"...
I mam taką nadzieję :)
[2003/08/27] [20:54]
Przepraszam za to, że żyję. To się więcej nie powtórzy...
Qrwa, dzisiejszy wieczór mam już totalnie zjebany. Oczywiście zawdzięczam to wszystko mojej kochanej mamusi. Przyszła z pracy i od razu dostałam opieprz. Nie zdziwiłabym się ani nawet za złe bym jej tego nie miała, gdyby miała powód. Dostałam opieprz za nic! Potem wypomniała mi wszystkie moje "grzechy" chyba od początku mojego życia, a na koniec kazała się jeszcze przepraszać!! Ciągle pierdoliła, a ja nawet nie mogłam powiedzieć słowa w swojej obronie, bo zaraz ryczała: "Zamknij się gówniarzu, ja tu rządzę". Tak totalnie mi humor zjebała, że przez nią nie poszłam na "18" do Jurka, mojego sąsiada. A chciałam, na prawdę chciałam. Ciekawie się zapowiadało... Miał być nawet konkurs na Mistera Mokrego Podkoszulka :) To się kurwa nabawiłam. Impreza trwa już niecałą godzinę, a ja siedzę w domu przed monitorem i się żalę. Lepiej - wszyscy się już zbierali, a ona wysłała mnie po ocet, bo zachciało jej się marynat robić. Mój brat oczywiście pójść nie mógł, bo się na ww. imprezę szykował. Tak, ja wszystkich najmniej obchodzę. Na klatce minęłam się jeszcze z Kamilem, który niósł urodzinowy tort. "Ej seniorita, ty jeszcze nie ubrana? Wszyscy już są gotowi, zaraz jedziemy! Co z Tobą??" A co ma być ze mną, ja jestem najmniej znaczącym się członkiem rodziny, która przysłowiowo razem dobrze wychodzi tylko na zdjęciach. A na zaproszeniu jest wyraźnie napisane: "4 Anka & Piotrek....Club 'Epoca' in Nisko City....20:00...." Jurek jeszcze raz życzę Ci udanej zabawy. Może kiedyś powiem Ci, czemu mnie tam nie było...
Dodam jeszcze, że nie poszło o to, że stara mnie puścić nie chciała, bo ja już na takie jej zakazy nie zważam. Nie poszłam dlatego, że zjebała mi doszczętnie humor, a po co iść na imprezę bez humoru? Po to by innym na nerwy działać? Po to żeby po chwili pójść? Dziękuję kochana mamusiu za dzisiejszy wieczór, kiedy mogłam się wyszaleć najprawdopodobniej ostatni raz przed początkiem roku szkolnego. Dziękuję. Nie zapomnę Ci tego...
[2003/08/29] [22:26]
Dzień jak co dzień. Żadnych rewelacji, no może oprócz tej, że odzywam się do mojej mamy. Nie lubię się długo na kogoś gniewać, czy też być z kimś na wojennej ścieżce. Wolę wyżyć się na np.: worku treningowym, który mam nota bene dostać od Eweliny, bo już się mi z tym zapowiedziała :)) Gadałam z Jurkiem i przeprosiłam go za to, że nie byłam na jego "18". A podobno sporo przegapiłam... Mój rodzony braciszek został Misterem Mokrego Podkoszulka :)) Szkoda, że mnie tam na tym kontekście nie było, bo bym sobie przynajmniej zdrowo poziała :P