Menu

 °[Księga gości]
 °Wyślij wiadomość
 °Mój photoblog
 °Mój deviantART
 °Mój Last.FM
 °Mój FilmWeb
 °Mój YouTube

My Memories

2008
2007
2006
2005
2004
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec

The Thoughtful

 °A-sk
 °Eddie
 °Ewelina
 °Grzybiarze
 °Kot-f-japonkach
 °Maartusia
 °Maleńkie żółte kwiatki
 °Pejzaż sentymentalny
 °Pierdolnik
 °Pieszczocha
 °Pieonk
 °Taki sobie blog
 °Tam daleko w Hiszpanii
 °Zimny kamień

Last.fm






Credits

Stworzył Artur pobrano z Szablony Inventive
Powered by blog
Picture from Pictures for you
 °All Rights Reserved

Lustful memories...

[2003/09/02] [20:24]
No i po pierwszym dniu w szkole. Wylookało się trochę tych misiaków czy jak kto woli pierwszoklasistów vel kociaków :))) No to będzie zianie :P Chociaż mnie tam nie kotowali, więc ja też znęcać się nie będę. Na polskim jak zwykle sprawy organizacyjne typu nauczyciele, książki i o dziwo planowanie wycieczki (!). Jednak znając życie i pamiętając słowa Marii z poprzedniego roku to nasze wycieczki będą intelektualne, z wyższym celem... Więc nie będzie, tak jak to kiedyś powiedziała - "latania po górkach" :)) Jednakże nasza nowa profesor od angielskiego zapowiedziała się, że nas będzie zabierać na wycieczki, lub mówiąc inaczej, będzie chętna do towarzyszenia nam :) Sama nawet zaproponowała wyjazd w góry na narty! Ale z tym to trzeba będzie chyba jeszcze trochę poczekać :D Więc "latanie po górkach" będzie jednak brane pod uwagę. No właśnie nowa profesor od anglika... Po tych dwóch pierwszych godzinach co z nią mieliśmy to wydaje się ona nawet spoko babka. Ale jednak Majka to była Majka... Ciekawe co jej się urodzi :) Na matmie było już przegięcie totalne. Mała Mi powiedziała to, co powiedzieć miała i przeszła do powtórzenia wiadomości z poprzedniego roku. A żeby było śmieszniej zadała jeszcze na koniec zadanie domowe. Co prawda tylko jedno zadanie, bo dzwonek zadzwonił, ona dopiero się rozpędzała, a nas szybko wywiało z klasy :) Ale jutro też jest matma więc ciekawie będzie, a ja jak zwykle nic nie zaczaję, bo matma to dla mnie czarna magia :)
[2003/09/03] [19:10]
No i tak jak mówiłam Mała Mi dzisiaj zaszalała i dała nam do rozwiązania - w domu oczywiście - 10 zadanek w tym 2, może 3, z jej specjalnych, czyli krótko mówiąc zadanie z duuużą ilością podpunktów, które dla zmyłki nie numeruje tylko są to przykłady typu a) b) c) itp. Cwana bestia z niej... Zupełnie jak ja :D
Na języku polskim Maria narzekała na klasy pierwsze. Taka była jej relacja. Inna była natomiast relacja uczniów z tamtej klasy, którzy mieli wg nich lekcję hard survival :)) Przyzwyczają się :) A to, że przed polskim będą im się trzęsły ręce i to, że omal na zawał nie padną to tylko takie symptomy :P Po paru miesiącach im przejdzie. Wiem z doświadczenia własnego i osób z mojej klasy :)
Na języku angielskim czułam się jakby była ona prowadzona dla jakichś osób specjalnej troski. Niby profil zaawansowany, a ona gada do nas tak jakbyśmy wszystko przerabiali po raz pierwszy. A co najlepsze z tego wszystkiego to to, że nikt jej nie rozumiał. Majka come back 2 us!!!!!!!!! :)))
Wysiadając z emksia jak już wróciłam nareszcie do domu zauważyłam pewnego skate'a, ale już na pierwszy rzut oka zauważyłam, że był te parę lat młodszy ode mnie. Zarówno w emksiu jak i idą już był czymś bardzo zaciekawiony, a raczej w czymś bardzo zaczytany. Okazało się, że tak bardzo wciągnął go "Maxim" z Christiną Augilerą na okładce. Jak go zobaczyłam to od razu przypomniało mi się jak w trzeciej klasie gimnazjum na 3-dniowej wycieczce do Krakowa cały bus czytał "Playboya", którego wziął ze sobą Kiduś. No, może nie cały, bo kierowca, nasza wychowawczyni i siostra nie czytały. Ale Rafał, tj. kierowca, gdyby tylko mógł to zapewne by poczytał :)) "Playboy" Kidusia był najbardziej rozchwytywaną rzeczą podczas jazdy tym busem :) Oczywiście każdy miał inne yy.... potrzeby :) co do niego :P Z tego numeru pamiętam, że przeczytałam wywiad z Jurkiem Dudkiem :) Proszę bardzo w jakich to chwilach mogą do nas wspomnienia wrócić :)))
[2003/09/04] [20:25]
Dlaczego większość ludzi patrzy na człowieka oceniając jego wygląd?
Dlaczego tylko nieliczni patrzą na wnętrze człowieka, na to jaki jest?
Dlaczego osobowość drugiego człowieka jest postrzegana dopiero po zlustrowaniu jego wyglądu wewnętrznego?
Dlaczego....???
Ja chcę to wiedzieć!
Może wtedy się jakoś dostosuję do naszego tolerancyjnego społeczeństwa spełniając jego wymogi....
[2003/09/05] [21:23]
Wreszcie piątek! Na reszcie odpocznę - choć chwilę - od szkoły. Czuję się jakbym chodziła do niej już jakieś pół roku, a to dopiero minęło parę dni od końca wakacji...
Chociaż z drugiej strony czuję się taka padnięta, bo dzisiaj miałam na rano do szkoły, zaczęłam dwoma wf-ami, a ogólnie lekcji miałam 9... Kurde, życie potrafi człowieka przytłoczyć :)
Dzisiaj miałam po raz pierwszy W.O.S. Gość - nie będę pisać otwarcie o którym nauczycielu mówię, ale ludzie z mojej klasy na pewno wiedzą o kim mówię; słuchajcie trzeba wymyślić mu jakąś ksywę, by można było o nim coś napisać :P - miał teksty normalnie gitowskie :) Przytoczę jeden z lepszych: "Czy wy myślicie, że ja osiągam satysfakcję seksualną, gdy stawiam uczniom jedynki?" :D Moim zdaniem gość jest spoko, ale to tylko pierwsze wrażenie, zobaczymy jak to dalej będzie...
Na języku niemieckim omal mnie nie rozsadziło... Bardziej nudna ta lekcja być nie mogła. Miglanc stwierdził, że zrobimy sobie - tak jak II grupa - powtórzenie materiału z poprzedniej klasy. Chyba on powtarzał, bo tylko on mówił. No nie tylko on, bo nam też kazał, ale byliśmy tak wymięci po wcześniejszych lekcjach, że nawet gadać się nie chciało. I tak przez dwie godziny (!). Facet jest powalony z deka... Jeszcze planuje przenieść jeden niemiecki z dnia dzisiejszego na środę, bo wtedy będzie miał z nami 3 godziny języka osobno i z każdej lekcji będzie mógł zadać zadanie domowe i później of couse nas przepytać...
No comments normalnie, bo jakbym jeszcze coś na ten temat napisała, to chyba bym kompa za okno wywaliła...
Ale i tak jest lepszy od Iśbindy :)
[2003/09/08] [20:25]
Geez... Minął dopiero tydzień nauki, tj. tydzień chodzenia do szkoły, a ja czuję się jakby było to co najmniej parę miesięcy... Pierwszy raz tak bardzo chcę z powrotem wakacji... :)
Z racji tego, że mamy dzisiaj poniedziałek moja klasa miała trzy godziny języka polskiego pod rząd. W sumie to w planie lekcji mamy zapisane dwie godziny języka polskiego i godzinę wychowawczą. Jednakże w praniu wychodzi inaczej :p Przy okazji omawiania tego tematu, tj. lekcji polaka, pozdrawiam Pelcoffe, która przez owe trzy godziny w ogóle nie ruszyła się z miejsca :) Tylko potem narzekała, że ją trochę rzyć boli. Trzeba jednak przyznać, że dziewczyna ma zdrowie :)
Na języku angielskim grupa będąca na poziomie 'intermediate', czyli mówiąc po polsku zaawansowanym, poznawała mapę Wielkiej Brytanii i brała udział w zabawach, które były dla przedszkolaków, no, może jeszcze dla pierwszaków z podstawówki :) Ciekawie będziemy do matury przygotowani, nie ma co. A poza tym to pani profesor postanowiła zrównać poziomy w obu grupach. Nie wiem jak ona tego podoła, gdyż moja grupa jest na poziomie - jak już wcześniej napisałam - intermediate, a grupa druga na poziomie bodajże elementary... Życzę pani profesor powodzenia i zdrowia, bo to łatwe nie będzie :)
Język niemiecki. Miglanc zapowiedział nam na przyszły tydzień sprawdzian z całego działu. Nic go nie obchodzi, że połowa materiału była przed wakacjami. Poza tym tej drugiej połowy materiału, która będzie na sprawdzianie jeszcze nie przerobiliśmy. Jednakże pana profesora to nie obchodzi. Ciekawie się to wszystko zapowiada. Byleby jakoś dotrwać do wakacji :))) Aha, kolejna ciekawostka, o której zapomniałam wcześniej napisać. Moja klasa, nie wiem z jakiej racji, jest zobowiązana przygotować tegoroczne pożegnanie maturzystów... Jeszcze ciekawiej się wszystko zapowiada :DD
[2003/09/09] [16:42]
Dzisiejszy dzień mogę z całą pewnością zaliczyć do udanych :) Nie było kartkówki, która być miała, nie dostałam żadnej oceny :p
Chociaż z tym udanym dniem, to nieco przesadziłam... Ale o tym poźniej, a raczej pod koniec notki, bo staram się pisac chronologicznie :P
A więc tak... Na wf-ie biegałyśmy na 100 metrów. Niby nic takiego, ale ja z sił padałam już w trakcie rozgrzewki. Najpierw bieg dookoła stadionu, a następnie inne ćwiczenia rozciągająco-wysiłkowe. Oki, było by wszystko w porządku gdyby nie chłopcy ze szkoły nie przyszli popatrzeć i "podopingować". Dzięki bardzo za taki doping... Przeżyłabym to wszystko jakoś gdybym lubiała biegać i gdybym nie miała chorych kolan, a w takiej sytuacji to wolę nie mówić... Wolę nie mówić również o moim wyniku. Najgorszy to on nie był, ale gdyby wszystko było u mnie OK to było by jeszcze lepiej. Czemu nie można grać tylko i wyłącznie w siatkówkę??? Czemu, no czemu??? :)
Po "relaksującym" wf-ie czekała nas również relaksująca - tym razem relaksująca nasz umysł - lekcja języka angielskiego. Jak tak dalej będzie to ja na pewno zdam maturę, nie ma co... Bo od kiedy wymawia się słowo 'here' jako 'her'? Albo gubi się słówka typu: "I going the door" zamiast "I'm going to the door"? Albo jeszcze lepiej - kto mi powie co oznacza zdanie "What a colour a flag Great Britain"? Ci, którzy choć trochę znają angielski będą wiedzieć o co chodzi, ale od kiedy istnieje taka konstrukcja zdania? Albo mnie uczono przez te lata źle, albo Kurwik (Kurwik dlatego, że skojarzyłam ją - jej wygląd - z Begerową z Samoobrony :)) tworzy jakąś nową gramatykę... A raczej nowy język, bo jak mówi to nikt za cholerę jej nie rozumie. Jak po chodzeniu na jej lekcje zdam maturę to... heh, nawet sama nie wiem, co zrobię. :/
[2003/09/10] [19:26]
Dzisiaj dzień zaczął mi się bardzo dobrze. Z racji tego, że miałam do szkoły na 11.00 wyspałam się i jakoś tak łatwiej było mi iść do szkoły. Na P.O. wszyscy spisywali zadania z matematyki i z polskiego. Nie odstawałam całkowicie od reszty :) W całości przepisałam tylko zadanie z matmy, bo tego przedmiotu za nic nie rozumiem, natomiast zadanie z polskiego w większości miałam zrobione i tylko dopisałam sobie co nieco. Tę czynność wykonywałam na biologii :) Na matematyce przez połowę lekcji wykonywaliśmy, tj. Mała Mi wszystko robiła - pisała i tłumaczyła, przykład który zadała wczoraj do domu. Z racji tego, że mało osób go zrobiło - mówiąc dokładnie to chyba tylko dwie, może trzy osoby go zrobiły, a reszta przepisała to - Mała Mi zaczęła tłumaczyć co i jak. Kiedy Edyta zapytała się dlaczego w pewnym momencie zostało to zadnie zrobione tak, a nie inaczej, to Mała Mi tak się z tłumaczeniem rozpędziła, że zarówno Edyta - trzeba dodać, że Edzia jest dobra z matmy - jak i pozostała część klasy nic z tego nie zrozumiała. Jednak nikt się do tego nie przyznawał, bo jakby profesorka zaczęła znowu to tłumaczyć, to totalna klapa. Na polskim przedstawiliśmy Marii jak się sprawa przedstawia z angielskim. Zobaczymy jak się dalej sprawa potoczy...
[2003/09/15] [18:45]
Początek nowego tygodnia, początek nowej nadziei....
Jesiu większych głupot pisać nie chyba się nie da.... Jaka nadzieja? Na co? Chyba tylko na to, żeby nie dostać żadnej bani...
W sumie to dzisiaj miałam fuksa... Na język polski Maria zadała napisać wypracowanie ze strasznie, hmmmmmm.......... głupiego :) tematu. Mi wydawało się, ba, byłam pewna, że to wypracowanie nie jest na dzisiaj. Okazało się, że moje myślenie było jak najbardziej mylne :P
Jednak dało się Marii wmówić, że zadanie jest na piątek :) Po polskim byłam normalnie cała happy :p
Wspomniałabym coś jeszcze w paru słowach o przedsiębiorczości, ale szkoda mi literek na klawiaturze, więc zakończę już dzisiejszą notkę :D
Mogę za to na zakończenie dodać, że miałam dwudniową abstynencję od komputera. I muszę przyznać, że dobrze mi to zrobiło :D
[2003/09/17] [15:15]
Piękny dzisiaj dzionek mamy i nie chodzi mi tu bynajmniej o pogodę :)
Na w-f'ie były biegi na 400m. Ja nie biegłam, gdyż moje kolana ostatnio miały za duże przeciążenia na wf'ie i poza nim, więc rozgrzać się rozgrzałam, ale nie biegłam. Podejrzewam, że tego zaliczać zapewne nie będę...
Historia była wprost cudowna! Nie pytała! Ale ja w sumie się nauczyłam co nieco więc jako takich problemów bym nie miała... A nie pytała tylko i wyłącznie dlatego, że miała na głowie dwie klasy i nie miała na to czasu :) Najpierw zajęła się nami: podyktowała nam co nieco i poszła do klasy "a" :P
No i kolejna - a zarazem ostatnia :D - niespodzianka dnia dzisiejszego. Nie było polskiego i zapowiada się, że nie będzie go przez najbliższy tydzień, a to dlatego, że syn Marii ma problemy zdrowotne, o których się rozpisywać nie będę. Wiem, że nie należy śmiać się z cudzego nieszczęścia, ale mnie - i nie tylko mnie :) - raduje myśl, że nie będę miała przez najbliższe dni polskiego... A poza tym będę miała więcej czasu na napisanie wypracowania, które zadała na piątek, a którego to wypracowania jeszcze pisać nie zaczęłam :)
Heh, widać, że ostatnimi czasy mega-leń we mnie wstąpił. Ale przecież kiedyś mi przejdzie :p
[2003/09/18] [19:07]
"A miało być tak pięknie...." Te słowa doskonale pasują do dnia dzisiejszego... Otóż na nieszczęście nasze i nie tylko wróciła Maria do szkoły :( A miało jej nie być przez tydzień! Nie lubię jak ludzie kłamią... :p Tak więc okazało się, że nie będę miała jednak tego weekendu na spokojne napisanie wypracowania tylko muszę zrobić to w tempie natychmiastowym :D
W przyszły piątek jedziemy klasą do Sandomierza na Festiwal Kultury Antycznej, czy jakoś tak :) W końcu jakiś wyjazd! Nie ważne, że tylko do Sandomierza, ale grunt, że lekcji nie będzie. Planuję wziąć ze sobą aparat i zrobić sobie parę fotosów, bo niedługo moi znajomi mnie zabiją za to, że nie mają mojego zdjęcia :) Z tego co pamiętam to w kolejce po moje zdjęcie "stoją": Gośka, Ewelina, jesio jedna Gośka, Elka, Karolina, Kaśka, Piotrek... Geeez, ale się tych ludków nazbierało :) Ale to i tak zapewne nie są to wszyscy, jednakże moja pamięć bywa zawodna, więc ci, o których przez przypadek nie wymieniłam niech się na moją osobę nie obrażają :P
[2003/09/20] [22:29]
Uwielbiam soboty! Jest to jeden z niewielu dni kiedy mogę się naprawdę wyspać. W sumie, to niedziela jest tym dniem, ale wtedy mam tą przerażającą świadomość, że następnego dni muszę iść do szkoły :)
Z kim bym nie rozmawiała, to każdy chce na powrót wakacje... I ja w tym przypadku inna nie jestem :) Ten rok szkolny zaczął się dość trudno, a mamy dopiero połowę września...
Nie, dość tematu szkoły! Mam weekend i mam prawo do poczucia tej wolności :)
Zrobiłam dzisiaj w pokoju porządek. W prawdzie bałaganu nie miałam, ale nie chciało mi się słuchać tych ciągłych narzekań mojej mamy, że - nie przebierając w słowach - jest tu jak w chlewie... :/ Jeśli uważa, że mój pokój wygląda jakby przebiegło przez niego parę chwil wcześniej stado rozwścieczonych dzikich bestii :) to się chyba trochę kobiecina myli :p
W najbliższej przyszłości zaprowadzę ją chyba do paru moich znajomych, a po tych wizytach czepiać się mnie nie powinna :]
W końcu dom jest od mieszkania, a nie od sprzątania :P
[2003/09/22] [18:40]
Udało mi się! Przeżyłam! Jeszcze tylko 5 dni :)
Dzionek zaczął mi się ukochanym - tym razem :) - wf'em, gdyż grałyśmy w siatkówkę. Jednakże z powodu tego, że dałyśmy dyla na koniec - obydwie drużyny - a drużyna przegrana miała robić 20 przysiadów :) Pani profesor "zagroziła" nam z tego powodu i następny wf może okazać się dla nas baaaaaaardzo przyjemny :P
Następna lekcja to była geografia, a na niej jak zwykle przynudzanie. Tym razem na temat ludności świata, czy jakoś tak. Klasa ożywiła się dopiero pod koniec, ponieważ Kołchoz pokazał nam drzewo genealogiczne ludzi :P Szalenie interesujące, czyż nie? :P
Na matematyce mieliśmy oczywiście sprawdzian :/ Ciekawe jakie oceny z niego będą... Ja marzę o 3, ale coś mi się te moje marzenia nierealne wydają :] Zresztą mogłabym dodać, że sprawdzian był z wiadomości rozszerzonych, a ja matematykę mam na poziomie podstawowym :) A poza tym to każdy, kto miał lekcje z Małą Mi wie, że do powtórzenia daje ona inne, "prostsze" zadania, a na sprawdzianie są zadania, których przykładów nie dała :/
A na historii byłam pytana! I dostałam 5! :) Hehe, w końcu po to się wczoraj i w zeszłym tygodniu uczyłam z tego jednego tematu :D Teraz na jakiś czas mam spokój z historią.
A po historii miałam niemiecki i całe szczęście, że zgłosiłam nieprzygotowanie, bo nie miałam wypracowania napisanego oraz nic nie umiałam :) Normalnie fuksa zaliczyłam :P
Jednakże szok dnia nastąpił na języku angielskim kiedy okazało się, że... mamy nowego psora! Gość nawet fajny się wydaje. Jak jest z nim tak dokładnie dowiem się jutro na dwóch pierwszych godzinach, kiedy to mam z nim lekcje. Ale z tego, co zdążyłam dzisiaj zauważyć, to gość solidnie nas do matury przygotuje... Ale pożyjemy - zobaczymy :)
A zaraz idę pisać swój romantyczny życiorys na język polski, bo Maria nam kazała :) Ale w tym słowa znaczeniu romantyczny, że przypominający życiorysy pisarzy XIX-wiecznych :] Ciekawe, jak mam to napisać, ale w sumie to ja zdolna jestem i jakoś sobie poradzę z tym tylko, że jeszcze nie wiem jak :D
[2003/09/23] [15:35]
"Każda kobieta jest piękna tylko po niektórych tego nie widać" - te słowa mnie podbudowują. :)
Zacznę je chyba codziennie rano przed lustrem powtarzać :)
No bo w końcu: "Każda kobieta jest warta kochania"... :D
[2003/09/24] [20:20]
Mam wrażenie, że niektórzy ludzie, których znam zmieniają się na lepsze. No, w sumie to wszyscy się zmieniają z biegiem czasu, ale tylko mała ich część zmienia się na dobre. Nie jestem ideałem, wiem, że niektórym osobom, które znam/znałam przeszkadzała moja osoba. Zarówno mój charakter jak i wygląd. Niektórzy po prostu mnie nie lubili, jednakże to ukrywali. Nie wiem po co. Po to, żeby mi przykrości nie sprawić? Jak tak, to się na marne trudziły, bo mnie bardziej boli jak ktoś udaje przede mną jakie ma o mnie zdanie. Ja potrafię dużo znieść...
Dzisiaj wracając ze szkoły moim dużym czerwonym samochodem :) widziałam się z Kamilem, kolegą z lat szkolnych. Razem chodziliśmy do podstawówki i do gimnazjum. Mój szok był duży po tym jak powiedział mi "cześć" - po tym jak mnie zauważył i powiedział - "O! Ania" :]. A później stała się rzecz nieoczekiwana z mojej strony. Otóż, zaczął rozmowę! Pierwszy raz od ukończenia gimnazjum - dwa lata temu - pogadaliśmy sobie normalnie. Wcześniej było tylko "cześć" i tyle - każde szło w swoją stronę.
Znam gościa już 11 lat i zawsze wydawał mi się taki cwany, miałam go za szpanera - nota bene - był nim. Ale ostatnio zmienił się. Chyba zrozumiał, że nie jest bóstwem i pępkiem świata.
Oby było więcej takich ludzi, co potrafią zauważyć, że oprócz nich są również inni ludzie na świecie.
[2003/09/25] [17:00]
Yeah! W końcu czwartek! A jutro do Sandomierza! :) Wiem, że to strasznie daleka wyprawa, jednakże nie będzie tych 8 lekcji i będzie się czym cieszyć :)
Jedziemy w doborowym towarzystwie: Maria, Krysia i Miglanc :] Ciekawie będzie w autobusie...
Biorę ze sobą aparat i liczę na ciekawe momenty i w ogóle :D No i zrobię sobie parę zdjęć. Skoro obiecałam, to obietnicy dotrzymam, wiarołomna nie jestem.
Poszłabym gdzieś na jakąś imprezkę. Chciałabym się wyszaleć, wypić coś i móc zapomnieć o tym wszystkim co mnie otacza. Może wkrótce nadarzy się okazja, aby gdzieś wyjść...
A może wybrałabym się do Arkadii? To trzeba by było jeszcze z paroma osobami obgadać, a z jedną w szczególności :))
[2003/09/25] [18:39]
W dzisiejszych czasach kiedy powie się człowiekowi coś dobrego, jakiś komplement lub something like that, to zaraz słyszymy, jakby to rzecz, oburzenie drugiej strony.
Czy nie potrafimy przyjmować już dobrych słów powiedzianych ze szczerego serca?
Dlaczego od razu myślimy, że ktoś chce nam tymi słowami w jakiś sposób "dowalić do pieca"?
Nie rozumiem już tego świata....
[2003/09/26] [16:20]
No i po wycieczce :) Mimo, iż była tylko do Sandomierza na jakiś Festiwal Sztuki Śródziemnomorskiej i trwała tylko parę godzin, to było "debeściacko" w chwilach kiedy mieliśmy czas wolny :))
Madzia strzelała w łuku i nawet raz trafiła do tarczy(!) :D Madziu gratulacje :p
Kiedy mieliśmy chwilkę czasu wolnego Michał, Wojtek, Tomek, Baśka, Aga Cz., Aga W., Jola, Kaśka, Magda i ja poszliśmy na pizzę i hamburgery. W sumie to oni jedli, ja się tylko patrzyłam :) Chyba za dużo reportaży o fast-foodach oglądnęłam :D
Później poszliśmy do parku na pivko :) I tutaj było dopiero zianie. Pijemy sobie w spokoju i pełnej kulturze :) nasze złociste napoje, a tu nagle podchodzi do nas jakiś żul, ryczy do nas "Spier...!!!" i wywala nas z ławki. My nie wiemy o co mu chodzi więc idziemy na ławkę obok :) Tamten żul - miał dosłownie czarne ręce! - poszedł ze swoimi dwoma kompanami nieco dalej, przykucnął pod drzewkiem i zapalił peta :] Po chwili Michał zauważył chłopaków z II 'a', zawołał ich i poszli "porozmawiać" z tamtymi gośćmi, co do nas z pyskiem polecieli, no w sumie jeden poleciał, ale to już mały szczegół :) Jak się tamci, tj. Michał i pozostali zebrali obok tamtych żuli to wydawało nam się, że zaraz będzie gorąco. Jak się później okazało żulersi wydygali i przeprosili :p
Heh, to są wspomnienia :)
Zrobiłam parę zdjęć, jednakże założyłam nową kliszę, więc będę musiała złapać jeszcze parę okazji :)
Niektóre osoby kupiły sobie parę pamiątek z Sandomierza. Najoryginalniejsza była oczywiście Magda, która w sklepie ze śmiesznymi rzeczami kupiła sobie.... hmmm.... jakby to delikatnie nazwać :) sztuczne g... :)
Co kto lubi, a ta pamiątka jest na prawdę oryginalna :p
[2003/09/27] [12:35]
Dzień zaczął mi się wprost pięknie! :)
Najpierw wstałam o 9:30 - to jest to co tygryski lubią najbardziej :)
Parę minut później przyszedł gość z kartką z powołaniem do wstawienia się do komisji przedpoborowej dla mojego brata :) Miałam zianie z brata jak przyszedł do domu :) Mój sąsiad też dostał powiadomienie to powiadomienie :) Jaki będzie spokój jak wojsko się ostatecznie po nich upomni :))
Poza tym mój brat był wielce niepocieszony po tym jak okazało się dzisiaj, że wygrał wejściówkę do Arkadii na wczoraj :) Ponoć sprawdzał czy wygrał ją przed południem wczoraj, ale takie informacje - o ile mi wiadomo - umieszczają po południu.
Jeśli o mnie chodzi to dostałam od brata wejściówkę na dzisiaj do Planety, ale chyba nie skorzystam z niej, bo nie mam z kim iść... :/
Trudno się mówi...
Show must go on...
P.S. Quiz o mnie - sprawdźcie się :))
[2003/09/30] [17:03]
Najgorsze minęło!
Dzisiaj myślałam, że w szkole nie przeżyję i po powrocie do domu pochwale się mamie kilkoma baniami :)
Całe szczęście fuksało mi się cały dzień.
Na fizyce miała pytać i sprawdzać zadania, a ja się w ogóle z tego przedmiotu nie uczyłam i of course zadań nie odrobiłam. Ale upiekło mi się, bo w ogóle nie pytała i o zadaniach też zapomniała :))
Na polskim przez prawie całą lekcję Maria gadała na temat przedstawienia, które będzie z nami przygotowywać. Tak więc trochę lekcji minęło. Jutro pewnie czeka nas na kółku teatralnym przydział "ról". Muszę dopowiedzieć, że cała moja klasa bez wyjątku należy do kółka. Nikt nawet nie miał możliwości zanegować :] Być może Maria zwolni nas jutro z P.O., bo będzie miała w tym momencie czas na "zajęcia teatralne". Mam nadzieję, że okaże odrobinę serca i zwolni nas a tym samym unikniemy kartkówki :)
Biologia. Muszę się przyznać, że na ten przedmiot się nieco uczyłam, może na 3 bym odpowiedziała :) Jednak miałam szczęście - again - że mnie nie zapytała.
A P.P było przebojowe. Otóż zostałam wywalona - wraz z paroma innymi osobami - z klasy za to, że nie mieliśmy klapexów lub trampexów :] Tym samym uniknęłam kartkówki z trzech ostatnich lekcji :)
Jutro na polskim może być z tego powodu mała rzeźnia, ale co tam raz się żyje :)
Jak wróciłam do domu, to moja mama była nieco zaskoczona moim wcześniejszym przyjazdem. Wtedy to powiedziałam jej, że mnie wywaliła z P.P. Zadowolona nie była :) Ale jako takiego opieprzu nie dostałam.
A teraz z zupełnie innej beczki.
Poczta Polska leci sobie normalnie w kulki! Kto by to widział, żeby za przesyłkę książki zapłacić 11 zł??? Wkurzona jestem o to. Ale Ci ludzie będą musieli zapłacić za te moje przesyłki... :/
Będę musiała wziąć się zaraz za opracowanie II i IV części 'Dziadów' na jutrzejszy polski...
Zapowiada się dłuuuuuuga noc :P